Złoty umocnił się w piątek do poziomu 4,7% po mocnej stronie parytetu. Pod koniec dnia dolar kwotowany był na poziomie 4,1345, a euro 4,0560. Złoty umacniał się od samego rana, gdyż uczestnicy rynku pozycjonowali się przed danymi o rachunku obrotów bieżących. Ponieważ rynek spodziewał się pozytywnych danych, w czasie dzisiejszej sesji dominowało kupno złotego.
Według NBP, deficyt obrotów bieżących wyniósł w lipcu jedynie 97 mln dolarów, wobec 408 mln w czerwcu. Eksport wzrósł aż o 24% w stosunku rocznym. Bardzo miła niespodzianka dla uczestników rynku nie przełożyła się na dalsze zdecydowane umocnienie złotego.
Po publikacji danych, złoty wzrósł jedynie o 0,2% w stosunku do koszyka. Moim zdaniem, rynek krajowy wcześniej zdyskontował dobre dane i "był długi" w złotym. Dalsze umocnienie złotego było wynikiem zakupu naszej waluty przez inwestorów zagranicznych oraz spadku kursu euro/dolara. Pod koniec dnia część krajowych inwestorów realizowała zyski, co ograniczyło wzrosty złotego. W poniedziałek możemy widzieć dalszą sprzedaż złotego przez kraj, jednak po tak dobrych danych korekta powinna być krótkoterminowa.
Wskaźnik nastrojów amerykańskich konsumentów, opracowany przez instytut Michigan obniżył się w sierpniu do 87,6 pkt., wobec 88,1 w lipcu. Dane były nieznacznie gorsze od oczekiwań i miały ograniczony wpływ na rynek. Bardzo pozytywnie zaskoczył natomiast Chicagowski Indeks Menedżerów Logistyki (PMI), który wzrósł do 54,9 pkt. wobec 51,5 w lipcu. Euro/dolar, który przez cały dzień oscylował w okolicach 0,9850, spadł pod koniec dnia do 0,9810. W poniedziałek za oceanem jest dzień wolny od pracy, tak więc euro/dolar powinien być stabilny. Inwestorzy będą czekali na wtorkowe dane o aktywności przemysłowej w USA, publikowane przez Instytut Zarządzania Podażą (ISM).