Trzymiesięczna susza na środkowym zachodzie USA zmniejszyła prognozy zbiorów w tym kraju, co spowodowało wzrost cen kukurydzy i soi prawie o jedną trzecią w tym roku. Ropa naftowa zdrożała już o 46% w wyniku obaw, że atak USA na Irak zakłóci dostawy z Bliskiego Wschodu. Złoto, które przez całe lata było tanie, zdrożało o 13%, bo inwestorzy szukają w nim ratunku przed spadającymi kursami akcji.
- Ceny rosną jak szalone, a nasi klienci znacznie bardziej zdecydowanie zabezpieczają sobie dostawy teraz, niż zanim surowce zaczęły tak drożeć - powiedział agencji Bloomberga Gilbert Raske, dyrektor JGC International LLC, chicagowskiej firmy eksportującej zboże, nawozy sztuczne, węgiel i paliwa płynne. Spółka ta zawarła właśnie kontrakt na dostawy kukurydzy dla południowokoreańskich firm hodowlanych.
Indeks Reuters-Commodity Research Bureau, który obejmuje 17 surowcowych rynków terminowych, wzrósł do 219,2, a więc do poziomu najwyższego od maja 2001 r. Indeks dwuletnie minimum odnotował w październiku ub.r., a w tym zyskał już 15% i jest na najlepszej drodze do osiągnięcia wzrostu największego od 1983 r. Inny wskaźnik, Goldman Sachs Commodity, który koncentruje się na cenach energii i metali, zyskał od początku roku już 27%.
Kukurydza zdrożała w tym roku o 28%, a soja o 29%. Ceny rosną między innymi dlatego, że zagraniczni odbiorcy chcą zapełnić swoje magazyny, zanim ceny tych zbóż wzrosną jeszcze bardziej. - Surowce drożeją w wyniku mniejszych dostaw i w przyszłym roku notowania niektórych z nich prawdopodobnie wzrosną jeszcze bardziej - powiedział Paul Kasriel, główny ekonomista Northern Trust Securities w Chicago.
Bawełna zdrożała w tym roku o 31%, ale wszystko wskazuje na to, że nie spowoduje to w najbliższych kilkunastu miesiącach wzrostu cen tkanin dżinsowych. Ich największy na świecie producent Cone Mills zawierał bowiem transakcje na dostawy bawełny w ub.r., kiedy była ona najtańsza od 29 lat ze względu na rekordową produkcję. Pozwoliło to spółce zmniejszyć koszty zakupu bawełny o jedną trzecią w porównaniu z ub.r. - Zawsze zabezpieczamy się na 12 miesięcy, tak więc wzrost cen nie ma dla nas znaczenia przez co najmniej kolejny rok. Dzięki temu nie musimy wyższych kosztów przenosić na klientów - powiedział Scott Wenhold, dyrektor finansowy Cone Mills.