Wczorajsza sesja znacznie osłabiła zapał kupujących, liczących na zakończenie kilkumiesięcznego trendu spadkowego. Tym samym można przypuszczać, że wzrostowa korekta techniczna uległa zakończeniu. Jak zatem postrzegać obecną sytuację na giełdowym parkiecie? Dane makroekonomiczne niewiele wyjaśniają, pomimo że pojawiły się pierwsze oznaki ożywienia w naszym kraju. Myślę przede wszystkim o wzroście eksportu i większym imporcie w lipcu. Lipcowy skok importu może stanowić pierwszą oznakę ożywienia popytu wewnętrznego, a to może być efektem obniżek stóp procentowych. Nadal mamy do czynienia ze spadkiem cen żywności, a inwestorzy, co pokazuje wczorajszy przetarg na bony skarbowe, liczą na kolejne redukcje stóp procentowych. Pozytywnie można odbierać zapowiedzi zmniejszenia przyszłorocznego deficytu budżetowego do poniżej 40 mld zł. Należy jednak pamiętać o kłopotach prywatyzacyjnych, co może oznaczać trudności z osiągnięciem tego celu. Mamy zatem pierwsze jaskółki ożywienia, ale wciąż występuje zbyt wiele negatywnych zjawisk, stanowiących przeszkodę w rozpoczęciu wyraźniejszego okresu ożywienia koniunktury. Rynek akcji, pomimo, że powinien z kilkumiesięcznym wyprzedzeniem reagować na zmiany koniunktury makroekonomicznej, jak się wydaje, ma przed sobą jeszcze jedną fazę dynamicznych spadków. Sądzę, że bardzo prawdopodobny wydaje się spadek poniżej minimum z października 1998 r. Myślę, że indeks WIG20 ma szansę znaleźć się w ciągu dwóch-trzech tygodni w rejonie 950 punktów. Na tej wysokości prognozuję zakończenie trwającej bessy i rozpoczęcie nowego średnioterminowego trendu wzrostowego.