W sierpniu Qwest uzgodnił sprzedaż za 7,05 mld USD jednostki wyspecjalizowanej w wydawaniu książek telefonicznych. Kupiły ją firmy Carlyle Group oraz Welsh, Carson, Anderson & Stowe. Transakcja ta, która ma być sfinalizowana w dwóch fazach - w czwartym kwartale bieżącego roku oraz w roku przyszłym - nie wystarczała jednak, by uchronić Qwest przed niewypłacalnością. Zadłużenie amerykańskiego operatora wynosi bowiem 26,3 mld USD, a do tego przez dziewięć kolejnych kwartałów ponosił on straty.

Dlatego ze szczególnym zainteresowaniem czekano na wynik rokowań z grupą banków, gdyż od niego zależało dalsze istnienie spółki. Ostatecznie odroczono o dwa lata spłatę kredytów bankowych w łącznej wysokości 3,39 mld USD oraz uzgodniono, że zaciągnięte przez Qwest zobowiązania mogą być sześć razy większe od zysku przed opodatkowaniem, podczas gdy dotychczas stosunek ten wynosił 1:4,25.

Ponadto ponad trzydzieści banków, którym przewodzi Bank of America, zgodziło się udzielić firmie telekomunikacyjnej nowych kredytów w łącznej wysokości 750 mln USD. Qwest będzie płacić od nich wyjątkowo wysokie odsetki, wyższe nawet od oprocentowania pożyczek przyznawanych niektórym bankrutom. Uzgodniono też, że w przypadku ogłoszenia upadłości spółka spłaci bankom obecne długi w pierwszej kolejności. Porozumienie z wierzycielami oddaliło jednak niebezpieczeństwo upadku.

Qwest, który przyznał się do błędów w rachunkowości, na kwotę 1 mld USD i jest obecnie przedmiotem śledztwa, utracił od początku roku ponad trzy czwarte wartości rynkowej.