Gdy pod koniec ubiegłego roku stało się jasne, że nie da się uniknąć wprowadzenia podatku VAT na sprzedaż nowych mieszkań, na rynku nieruchomości zapanowała mała panika. Kupujący oraz sprzedający spodziewali się, że w styczniu ceny szybko wzrosną. Na zamieszaniu na pewno skorzystali deweloperzy, ponieważ udało im się sprzedać dawno wykończone mieszkania, na które w wielu wypadkach wcześniej nie było chętnych.
W nowym roku okazało się, że zainteresowanie mieszkaniami gwałtownie zmalało. Kto je miał kupić, już to zrobił. Innym zabrakło pieniędzy i ceny nowych lokali, a w konsekwencji także tych z rynku wtórnego, nie wzrosły.
Firmy budowlane wzięły 7--proc. VAT na siebie, zmniejszając własne marże. A na rynku zapanowała stagnacja. Liczba zawieranych transakcji jest niewielka, a ceny ustabilizowały się. Wydłużył się okres sprzedaży lokalu.
Deweloperzy starają się uatrakcyjniać swoją ofertę, dodając za darmo garaż, balkon czy wyposażenie kuchni. Ale i to nie przynosi spodziewanych efektów. - O ile chodzi o mieszkania większe, o powierzchni ponad 60 metrów kwadratowych, sprzedaż jeszcze jakoś się trzyma. Najgorzej znaleźć klienta na lokal mały, 40-metrowy czy mniejszy - mówi Andrzej Krystynus z zarządu firmy Ama Bud, działającej na rynku warszawskim.
Mimo to - zdaniem analityków - ceny nie będą już spadać . - Firmy deweloperskie już poważnie zmniejszyły swoje marże. Poza tym rosną koszty budowy. Po pierwsze, wpływ na to ma inflacja, a także zamrożenie kapitału w nowych, niesprzedanych budynkach, które trzeba utrzymać. Deweloperzy coraz więcej wydają także na reklamy, chcąc jak najszybciej pozbyć się gotowych mieszkań - mówi prof. Witold Werner z Instytutu Gospodarki Mieszkaniowej.