Do niedawna notowanie na giełdzie było równoznaczne z przynależnością do jakiegoś indeksu. Malejąca płynność zmusiła giełdę do zmiany tej sytuacji - niektórymi emisjami tak rzadko się handluje, że nie spełniają nawet najbardziej liberalnych wymagań. Czas uczynić kolejny krok i usunąć te spółki z parkietu. Nawet jeśli tak jak Agros deklarują chęć pozostania na rynku.
Pamiętam, że jeden z artykułów poświęcony teorii analizy technicznej, nadesłany do redakcji miesięcznika "Profesjonalny Inwestor", napisany został na podstawie notowań Agrosu. To może się wydawać nieprawdopodobne, bo przecież analiza techniczna najlepiej sprawdza się na płynnych rynkach, na których działa wielu inwestorów. Kiedyś Agros takim papierem był! Od października 1996 roku do czerwca 1999 roku spółka wchodziła w skład WIG20. Miesięczny wolumen w tamtym okresie rzadko spadał poniżej 100 tys. akcji, a w rekordowym lutym 1999 roku sięgnął niemal 1,8 mln papierów. Z tamtych też lat pochodzi niezwykle regularny, 17-tygodniowy cykl (opisywany we wspomnianym artykule PI), w którym na wykresie Agrosu pojawiały się bądź dołki, bądź szczyty.
Niestety, dziś już dla Agrosu miejsca na rynku giełdowym nie ma. Mija się z celem notowanie na parkiecie spółki, której miesięczny wolumen (w sierpniu 2002 roku) wyniósł 1433 sztuki. W przeliczeniu na jedną sesję daje to niecałe 70 sztuk, przy czym w rzeczywistości obrót nie był tak równomiernie rozłożony. Tylko na 10 z 21 sierpniowych sesji ustalany był kurs akcji Agorsu. Niemal 100% akcji firmy znajduje się w rękach Pernod Ricard, co uniemożliwia jakiekolwiek skuteczne inwestowanie. Jest naprawdę znikoma szansa, żeby stan ten uległ zmianie.
Dlaczego zatem Agros i kilka jeszcze innych spółek o podobnej płynności znajduje się w giełdowych tabelach? Przypuszczam, że chodzi tu o statystyki. GPW często porównuje się z innymi giełdami regionu, chwaląc się m.in. wysoką kapitalizacją i dużą liczbą spółek na parkiecie. Ważne jest też to, że liczba firm z roku na rok rośnie. Tak było przynajmniej do zeszłego roku. Jest już przesądzone, że na koniec 2002 roku, po raz pierwszy w historii GPW, spółek notowanych na parkiecie ubędzie.
Od początku roku na giełdzie pojawiły się w Kruk, Telmax, Eldorado, jak również Grupa Onet, powstała z podziału Optimusa. Ubyło więcej spółek, choć niektóre nie zostały jeszcze oficjalnie usunięte z giełdowego obrotu. Rynkową karierę zakończyły Animex, Beton Stal, Clif, Delia, Ebi, Exbud, Icopal, Leta, Polar, Viscoplast, WKSM. Panująca dekoniunktura i brak nowych emisji sprawiają, że praktycznie przesądzone jest, że liczba spółek w obrocie spadnie w stosunku do ubiegłego roku. Na ostatniej sesji 2001 roku notowanych było 230 spółek.