Zdaniem niektórych inwestorów, decyzja o emisji może kosztować Michela Bona utratę stanowiska prezesa firmy.
Francuski rząd, największy udziałowiec spółki, mający 55,5% jej akcji, "uważnie studiuje" możliwość wyemitowania nowych papierów za 10 mld euro w celu zmniejszenia długu - napisała wczorajsza "La Tribune", powołując się na anonimowe źródła.
Zdaniem analityków, zadłużenie France Telecom na koniec czerwca prawdopodobnie sięgnie 70 mld euro, a więc ponadpięciokrotnie przekroczy wartość rynkową spółki. Kurs jej akcji spadł w tym roku już o trzy czwarte, gdyż nie udało się zrealizować planów sprzedaży aktywów ani zażegnać sporu z niemieckim partnerem MobilCom, co grozi zwiększeniem długu. - Najlepszym wyjściem z tej sytuacji wydaje się emisja z prawem poboru - powiedział agencji Bloomberga Simon Chennell z londyńskiej firmy Invesco Asset Management, zarządzającej 125 mld USD.
Kurs akcji France Telecom spadł na otwarciu o 1,11 euro, do 10,38 euro. Ostatecznie staniały one o 11,4%. W październiku 1997 r. rząd sprzedawał akcje France Telecom za równowartość 27,75 euro. Spółka poinformowała, że jej zysk operacyjny wzrósł w minionym półroczu o 10%. 13 września mają być opublikowane szczegółowe wyniki za I półrocze. Dzień wcześniej zbiera się rada nadzorcza firmy.
Wprawdzie rozpatrywane są różne możliwości pozyskania pieniędzy, a więc wymiana obligacji na akcje, gwarantowana przez rząd pożyczka lub sprzedaż obligacji, a nawet ponowna nacjonalizacja spółki, to najbardziej prawdopodobnym scenariuszem wydaje się emisja akcji, gdyż zmniejszyłaby ona zadłużenie i nie spowodowała sporów z Unią Europejską na temat pomocy państwa.