Koniec tygodnia przyniósł wzrosty cen surowców na światowych rynkach. Znów uwagę skupiały przede wszystkim notowania ropy. Informacja, iż prezydent USA George Bush rozpoczyna ze światowymi przywódcami rozmowy na temat ewentualnego ataku na Irak, a także nocny nalot samolotów amerykańskich i brytyjskich na cele wojskowe pod Bagdadem, pobudziły silny wzrost cen tego surowca. Tym bardziej że w piątek w Rio de Janeiro sekretarz generalny OPEC - Alvaro de Silva - ostrzegł, iż wojna na Bliskim Wschodzie może spowodować poważne i długotrwałe zakłócenia dostawy ropy z tego regionu. W takich okolicznościach notowania ropy gatunku Brent w Londynie skoczyły w piątek o 3,5% do 28,65 USD, poziomu nienotowanego od 11 miesięcy.
Perspektywa konfliktu amerykańsko-irackiego pobudziła w piątek również silny wzrost notowań złota, które uznawane jest przez inwestorów za jedną z najbezpieczniejszych lokat, w warunkach gdy dochodzi do zawirowań na światowych rynkach. Uncja tego kruszcu zdrożała w Londynie do 319,5 USD, wobec 319,2 USD w czwartek. Zdaniem Johna Reeda - analityka z UBS Warburg - złoto drożeje również dlatego, że zbliża się data 11 września i niektórzy inwestorzy wycofują się z rynków papierów wartościowych obawiając się ewentualnego kolejnego ataku terrorystycznego.
Ostatnia sesja mijającego tygodnia przyniosła też niewielki wzrost ceny miedzi w Londynie. W kontraktach trzymiesięcznych tona tego surowca kosztowała 1487 USD, wobec 1482 USD dzień wcześniej. W godzinach przedpołudniowych miedź taniała i jej cena wynosiła tylko 1464 USD za tonę, lecz po publikacji optymistycznych danych o bezrobociu w USA, sugrujących możliwość szybszego ożywienia gospodarczego, rozpoczęły się wzmożone zakupu tego surowca.