Po ustanowieniu minimum na poziomie 37 groszy kurs 4Media mimo sporego, sięgającego kilkuset tysięcy akcji, wolumenu, na ostatnich sesjach nie zmieniał się. Wydawało się, że inwestorów uspokoiły zapewnienia zarządu, który w związku ze zniżkami wystosował specjalny komunikat. Oświadczył w nim, że "w spółce nie miały miejsca żadne wydarzenia, które uzasadniałyby spadki cen akcji". Podobny raport opublikowała w połowie lipca, kiedy podczas jednej sesji notowania obniżyły się o prawie 30%. Dzień później firma Asbis.pl poinformowała jednak o złożeniu wniosku o upadłość giełdowego przedsiębiorstwa. Spór - wciąż nie zakończony - dotyczy 160 tys. zł.
Zdaniem wielu analityków, sprawa zadłużenia, które sięga niemal 100 mln zł, jest kluczowa dla przyszłości firmy. I dopóki nie doczeka się konkretnych rozstrzygnięć, trwalsza poprawa notowań nie jest możliwa. Wczoraj powróciły silne zniżki - kurs 4Media spadł o 10,81% do 33 groszy (historyczne minimum).
Zarząd 4Media przypomniał wprawdzie, że trwają prace nad znacznym obniżeniem zadłużenia krótkoterminowego, a jednym ze środków ma być emisja akcji skierowana do wierzycieli. Nie wiadomo jednak na razie, którzy wierzyciele i na jakich zasadach zgodzą się na konwersję zobowiązań 4Media na akcje. Mimo to spółka zapewnia, że chce w dalszym ciągu redukować koszty i zwiększyć efektywność spółek zależnych. A to, w jej ocenie, pozwoli na realizację prognoz finansowych. Zakładają one przychody ze sprzedaży na poziomie ponad 70 mln zł oraz ponad 3,5 mln zł zysku netto. Po I półroczu grupa 4Media notuje ponad 30 mln zł przychodów ze sprzedaży i 1,2 mln zł straty netto. - Decydujący będzie IV kwartał, wówczas dadzą o sobie znać efekty podjętych do tej pory działań naprawczych i porządkowych. Dlatego podtrzymujemy prognozy - twierdzi Monika Sarnecka, rzecznik 4Media. Zapewnia, że akcji nie sprzedają główni akcjonariusze firmy, w tym Jacek Merkel i prezes Wojciech Krefft.