Reklama

Wybory wpłyną na budżet

Debata parlamentarna na temat budżetu na 2003 r. będzie dla ministra finansów Grzegorza Kołodki próbą sił. Z jednej strony szef resortu finansów będzie starał się wprowadzić w życie swoje plany ograniczenia deficytu budżetowego, z drugiej zaś - politycy zechcą pozyskać wyborców zwiększonymi wydatkami - oceniają ekonomiści.

Publikacja: 10.09.2002 08:51

Do końca września Rada Ministrów ma przedstawić Sejmowi projekt budżetu. Prawdopodobnie więc debata nad nim przypadnie w czasie kampanii wyborczej do samorządów. Przyspieszone podwyżki dla nauczycieli, a także realny wzrost wskaźników wynagrodzeń budżetówki oraz rent i emerytur to pierwsze sygnały przedwyborczego złagodzenia polityki fiskalnej. Eksperci spodziewają się, że parlamentarzyści mogą jeszcze "popuścić pasa".

Zmienią wskaźnik inflacji

Wyborczych prezentów nie da się raczej sfinansować większym wzrostem PKB. Rząd związał ręce posłom, rewidując własną prognozę. Prawdopodobnie zwiększone dzięki temu dochody mają posłużyć do ograniczenia deficytu budżetowego (szczegóły ciągle jeszcze nie są znane). Nominalna obniżka wydatków, wynikająca z korekty prognozy inflacji, nie zredukowałaby niedoboru 38 mld zł. Informacje o takich planach Rady Ministrów trafiały ostatnio na rynek.

Sejm, żeby jeszcze bardziej zwiększyć dochody, będzie musiał sięgnąć po inny sposób. Np. zmieniając prognozę przyszłorocznej inflacji. Wyższy wzrost cen to m.in. większe wpływy z podatków pośrednich, głównie z VAT.

- To są najprostsze metody. Można też założyć większą ściągalność składek ubezpieczeniowych i podatków. Poza tym ostatnie obniżki stóp procentowych dają oszczędności na obsłudze długu publicznego - uważa Rafał Antczak, ekonomista Fundacji CASE.

Reklama
Reklama

Zielone światło dla posłów

Według Rafała Antczaka, decyzje rządu w sprawie wskaźników wynagrodzeń mogą być dla Sejmu punktem wyjścia do "radosnej twórczości" w pracach nad budżetem. Jak powiedział, coraz bardziej umacnia się trend, zgodnie z którym władze państwowe godzą się na duży deficyt budżetu i finansów publicznych. - Wystarczy przyjrzeć się ostatnim wypowiedziom prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego, który mówił o odłożeniu reform finansów do czasu przystąpienia do Unii Europejskiej. Polskie budżety są konstruowane na krótki czas, dominuje fatalizm, że w tej sferze nic się nie da zrobić - więc nic się nie robi - ocenia ekonomista Fundacji CASE.

Nacisków na zwiększanie wydatków spodziewa się również Marek Zuber, niezależny analityk finansowy. - Minister Kołodko może mieć problemy z utrzymaniem swoich założeń. W czasie debaty parlamentarnej okaże się, jak mocna jest jego pozycja - powiedział PARKIETOWI.

Deficyt nie musi być większy

Według Marka Zubera, do większego rozdawnictwa może zachęcić polityków dobra sytuacja budżetu w tym roku. Po 7 miesiącach nie widać żadnych oznak zagrożenia realizacji planu dochodów. Poszczególne ich składniki - jak wpływy z podatków pośrednich - wypadają lepiej niż się spodziewano. Stąd zresztą decyzja o przyspieszeniu podwyżek nauczycielskich pensji.

- Jednak możliwości, które się pojawiły, rząd postanowił szybko wykorzystać przed wyborami. Nie spodziewam się, żeby Ministerstwo Finansów zaproponowało rozluźnienie dyscypliny wydatków już w projekcie budżetu - mówi Marek Zuber.

Reklama
Reklama

Trudno ciąć wydatki

Rządowi, który utrzymał poprzednio uzgodnione ze związkami zawodowymi wskaźniki zwyżki płac i emerytur, będzie trudniej zmniejszyć wydatki państwa o 1,3 mld zł - oceniają analitycy Lehman Brothers. O tyle miałyby się one zmniejszyć w stosunku do pierwszej wersji założeń do budżetu na 2003 r., o ile zachowano by zasadę zwiększania wydatków o inflację plus 1 pkt. proc. Jednak nawet ograniczenie wydatków do poziomu 191,2 mld zł ze 192,5 mld zł, nie spowoduje ograniczenia deficytu do 38 mld zł z 43 mld zaplanowanych wcześniej. A takie nieoficjalne informacje wypływały ostatnio z kół rządowych.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama