Na trzecim miejscu ulokował się w sierpniu CDM Pekao SA (11,81%), a na kolejnym DI BRE Banku (11,31%). Różnice pomiędzy czołową czwórką a pozostałymi biurami są już znacznie większe. Dla porównania, piąty pod względem obrotów na rynku terminowym DM BPH PBK ma niespełna 7-proc. udział. Wszystkie wymienione powyżej biura poza DM BOŚ, a także te znajdujące się na dole listy, udostępniają swoim klientom wiele placówek, w których mogą na bieżąco śledzić notowania i podejmować decyzje inwestycyjne. DM BOŚ ma tylko jeden punkt obsługi klienta, ale tradycyjnie właśnie w nim przesiadują najzagorzalsi zwolennicy kontraktów.
- Od początku roku utrzymujemy się w pierwszej czwórce. Po fuzji z Elimarem powinniśmy przesunąć się na pierwsze miejsce. Myślę, że tajemnicą naszego sukcesu na rynku terminowym jest bardzo nowoczesna sala notowań. Inwestorzy mają na niej pełen dostęp do informacji zarówno z rynków zagranicznych, jak i krajowego. Istotna jest również prędkość przekazywania zleceń. Nasz system informatyczny jest na tyle nowoczesny i dobrze skonfigurowany, że wszystko odbywa się bez zbędnej zwłoki. Mając taką ofertę, nie musimy walczyć o klienta, obniżając drastycznie wysokość prowizji. Wyższe koszty operacji są rekompensowane poziomem obsługi - stwierdził Dariusz Wawrzyńczak, makler DM BOŚ.
Jego zdaniem, dalszy rozwój rynku terminowego będzie zależał oczywiście od zasobności portfeli jego uczestników i skuteczności ich decyzji inwestycyjnych. Do czasu uruchomienia na rynku kasowym kompletnej usługi tzw. krótkiej sprzedaży można jednak spodziewać się odpływu klientów z tego segmentu właśnie w kierunku rynku futures.