Zdaniem ekonomistów, faktyczne bezrobocie jest o wiele większe niż wynika to z oficjalnych danych Głównego Urzędu Statystycznego. - Według standardów międzynarodowych do bezrobotnych zaliczyć trzeba także kilkaset tysięcy osób korzystających z zasiłków i świadczeń przedemerytalnych - mówi Janusz Witkowski, wiceprezes GUS.

Przykładów zwycięskiej wojny z bezrobociem można znaleźć w Europie wiele. Jednym z nich jest Hiszpania. W połowie lat dziewięćdziesiątych pracy nie miało ponad 22% Hiszpanów. Do dziś hiszpańskiemu rządowi udało się je zredukować do niespełna 13%. W 1997 roku rządowi udało się przeprowadzić gruntowną reformę rynku pracy. Aznar uelastycznił i odbiurokratyzował rynek oraz zmniejszył koszty pracy. Znacznie obniżył na przykład odprawy dla zwalnianych pracowników. Zdecydowano się również na zwiększenie liczby powodów, dla których pracodawca mógł zwolnić zatrudnianych przez siebie ludzi. Dzięki temu ułatwiono życie przedsiębiorcom, którzy przedtem borykali się z nagminnymi procesami sądowymi wytaczanymi przez zwolnionych pracowników. Ci mieli do tego prawo, gdyż przepisy określające możliwości zwolnienia były nieprecyzyjne.

Za kolejny przykład może posłużyć Wielka Brytania. W połowie lat osiemdziesiątych zatrudnienia nie miało 13% Brytyjczyków. Wówczas dokonano zasadniczej reformy systemu podatkowego i polityki socjalnej. Obniżono więc podatek dochodowy od osób fizycznych i przedsiębiorstw, zlikwidowano podatek od zysków kapitałowych. Podniesiono za to podatki pośrednie, dzięki czemu zrównoważono skutki reformy dla budżetu. Wysokość zasiłku dla bezrobotnych uzależniono od wieku i sytuacji rodzinnej poszukującego pracy. Rozwiązania te wsparto programami zachęcającymi do szukania pracy. Wśród nich warto zwrócić uwagę na zwrot kosztów podróży dla bezrobotnego, który udawał się na rozmowę w sprawie pracy poza miejscowość swojego zamieszkania. Natomiast podejmujący pracę po dłuższej przerwie dostawał od państwa rodzaj pieniężnej premii. Bezrobotni mogli też ubiegać się o zwrot części kosztów szkoleń.

W Szwajcarii postawiono na sieć profesjonalnych biur zatrudnienia, gdzie bezrobotny zgłasza się co dwa tygodnie na specjalne sesje doradcze, a każdy z takich urzędów na własną rękę opracował program zmniejszenia bezrobocia. W rezultacie odsetek osób nie mających zatrudnienia spadł z 4% na początku lat dziewięćdziesiątych, do 2,6% obecnie.

Oczywiście nie wszystkie z tych pomysłów udałoby się wprowadzić w życie w Polsce. Ekonomiści są jednak zgodni, że nie uda się wygrać z bezrobociem bez obniżenia kosztów pracy, tak jak zrobiono to przed laty w Hiszpanii czy Wielkiej Brytanii. - Koszty pracy w Polsce sięgają 90% wynagrodzenia. Do tego dochodzą sprawy związane z wszelkimi drukami, formularzami, itp. które co miesiąc trzeba składać, a na czym większość przedsiębiorców się nie zna i musi zatrudniać do tego drogich fachowców - mówi Krzysztof Dzierżawski, ekspert z Centrum im. Adama Smitha.