Reklama

Wojenny klimat nie służy Wall Street

Realizując testament polityczny swego wciąż cieszącego się dobrym zdrowiem ojca, prezydent George W. Bush przekonuje świat o konieczności wojny z Irakiem. Jak zwykle, wojenny klimat nie służy Wall Street.

Publikacja: 17.09.2002 09:03

W piątek Irak nie zgodził się na powrót inspektorów ONZ - w odpowiedzi na jeden z postulatów sformułowanych dzień wcześniej przez prezydenta Busha podczas przemówienia na tym międzynarodowym forum. Stanowisko Iraku raczej nie oddala perspektywy przejścia kolejnej pustynnej burzy nad Bliskim Wschodem. Rynek podchodzi do tej perspektywy bez entuzjazmu, tym bardziej że bombardowany jest wcale nie najlepszymi raportami makroekonomicznymi. Przygotowania do wojny nie służą również konsumentom - według ekonomistów z uniwersytetu stanu Michigan, ich nastroje stają się we wrześniu coraz bardziej pesymistyczne.

Oceny zawarte w opublikowanym w ubiegłym tygodniu raporcie Fed o stanie gospodarki - tzw. "Beżowej księdze" - nie uznano za zbytnio optymistyczne. Alan Greenspan, który odwiedził Kapitol, by spotkać się z kongresmanami, dał do zrozumienia, że stan gospodarki nie jest tak dobry jak wtedy, gdy rozmawiali poprzednim razem, w czerwcu. Ostrzegł amerykańskich parlamentarzystów, że największym zagrożeniem dla gospodarki staje się deficyt budżetowy.

Również zarządy spółek giełdowych nie rozpieszczają inwestorów. Ostrzeżenia korporacji, że nie uda im się osiągnąć prognozowanego poziomu kwartalnych zysków, wystosowały w ubiegłym tygodniu m.in. Honeywell, koncerny związane z telekomunikacją - Lucent oraz Nokia i biotechnologiczny Genetech.

Nie należy się zatem dziwić, że ubiegły, trzeci z kolei tydzień DJIA zakończył ze stratami, które tym razem wyniosły 1,4%. S&P 500 stracił 0,4%, a Nasdaq Composite zamknął się praktycznie na tym samym poziomie, na którym rozpoczął ubiegły tydzień.

Analitycy uważają, że sytuacja na giełdzie odzwierciedla niepokój inwestorów wywołany możliwością podjęcia działań zbrojnych przeciwko Irakowi. Martwi ich również anemiczne ożywienie gospodarcze niezdolne do wygenerowania nowych miejsc pracy oraz wzrostu zysków korporacji. Według firmy Thomson Financial/First Call, analitycy obniżyli już prawie o 6 pkt. proc., do 10,6%, prognozowany wzrost zysku spółek w III kwartale - w porównaniu z pogrążonym w recesji analogicznym okresem ubiegłego roku.

Reklama
Reklama

- Raporty makroekonomiczne nie zawierają tych danych, których wypatrują w nich inwestorzy. A rynek nie toleruje złych wiadomości - komentuje sytuację na giełdzie dla "Chicago Tribune" Charles Pradilla, szef działu strategii inwestycyjnych SG Cowen Securities. - Nie myślę, że oto nadszedł czas na paniczne wyprzedawanie akcji, ale nie mam również ochoty na dokupowanie nowych walorów - uważa Arthur Micheletti, strateg inwestycyjny z Bailard, Biehl & Kaiser wypowiadając się w programie "CBS MarketWatch". Jego firma zaleca swym klientom lokowanie w amerykańskich akcjach 46% portfela inwestycyjnego. - Wahania rynku mogą potrwać nawet pięć lat. Będziemy obserwować spadki i wzloty kursów akcji, lecz nie rozpocznie się w tym czasie ani faza byka, ani niedźwiedzia - prorokuje Micheletti.

W tym tygodniu może dojść do spadku obrotów z powodu trwającego okresu najważniejszych świąt religii judaistycznej. We wtorek zostanie opublikowany rządowy raport o produkcji przemysłowej w sierpniu. Z napiętą uwagą będą oczekiwane oświadczenia korporacji potwierdzających realizowanie prognozowanych zysków - lub ostrzegających o niemożności ich osiągnięcia. Już za dwa tygodnie kończy się przecież III kwartał.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama