Dochodzenie rozpoczęto na wniosek zarządu spółki produkującej głośniki. Według prezesa Schejna, chodzi o rozliczenie rezerw na kwotę 11,5 mln zł, które firma musiała utworzyć w związku z działalnością poprzednich władz spółki- -matki i jej dwóch zagranicznych firm zależnych (TLC Anglia i Tonsil DC Ukraina). - Rada nadzorcza wydała mi dyspozycję, żeby wyjaśnić tę kwestię. Zwłaszcza domagali się tego akcjonariusze mniejszościowi - mówi Cz. Schejn, dodając, że jest jeszcze wiele "trupów w szafie", które dopiero teraz są odkrywane.
Szef spółki z Wrześni odmówił udzielenia informacji, których członków poprzednich zarządów dotyczy dochodzenie. Przypomnijmy, że do 22 stycznia 1998 r. prezesem był Jan Koralewski. Zastąpił go Romuald Bednarek, który sprawował funkcję do 12 kwietnia 2000 r. Od tego momentu przez niespełna rok szefem Tonsilu był Henryk Judkowiak, którego w marcu 2001 r. zastąpił Czesław Schejn.
Zarząd Tonsilu uważa, że gdyby nie było konieczności tworzenia tak wysokich rezerw, spółka mogłaby dzisiaj w miarę normalnie funkcjonować. A tak brakuje środków na bieżącą działalność. - Mamy dużo zamówień, lecz nie posiadamy kapitału obrotowego, aby je wszystkie realizować -- tłumaczy prezes Tonsilu. Według niego, są jednak duże szanse na to, aby we wrześniu zbilansować wpływy i wydatki.
Zarząd Tonsilu kończy już prace nad programem naprawczym, który w najbliższym czasie ma zostać przedstawiony wierzycielom. Bez ich zgody na restrukturyzację zadłużenia giełdowa firma ma niewielkie szanse na przetrwanie.
Po dwóch kwartałach spółka z Wrześni notuje 13,8 mln zł przychodów ze sprzedaży. Strata operacyjna wynosi 5,7 mln zł, a netto 9,7 mln zł. Na koniec czerwca łączne zobowiązania Tonsilu przekroczyły 61 mln zł.