W ciągu pierwszego półrocza tego roku sektor rządowy zwiększył swoje zadłużenie o 38,7 mld zł - czyli o ponad 13%. W tym samym czasie długi samorządów wzrosły o 702,2 mln zł, czyli o 6,5%. Według danych Ministerstwa Finansów, gminy i powiaty są zadłużone na prawie 11,5 mld zł. To zaledwie 3,4% całości długu publicznego, który - zdaniem resortu - może być w tym roku większy niż 50% PKB.

W przypadku, gdyby próg 50% PKB został przekroczony, przy konstruowaniu budżetu na następny rok rząd nie będzie mógł realnie zwiększyć deficytu budżetowego. Oznacza to, że stosunek wielkości deficytu do dochodów będzie musiał być taki sam, jak rok wcześniej. Wskaźnik ten będzie jednocześnie górną granicą ustalania deficytu dla wszystkich samorządów.

- Taki mechanizm jest głęboko niesprawiedliwy. Granica powinna być liczona osobno dla długu budżetu centralnego i każdego samorządu. Nie może być tak, że państwo, a wraz z nim np. Warszawa i Kraków, zadłużą się tak, że Gdańsk nie będzie już mógł brać pożyczek - uważa Andrzej Porawski ze Związku Miast Polskich. Związek zamierza przedstawić rządowi swoje propozycje w przyszłym tygodniu, podczas posiedzenia komisji wspólnej rządu i samorządu. Zdaniem A. Porawskiego, uruchomienie procedur ostrożnościowych oznacza w praktyce zablokowanie finansowania lokalnych inwestycji, bo pieniądze na ich realizowanie pochodzą najczęściej z kredytów.

- Nasze wydatki finansowane długiem to właśnie najczęściej inwestycje, czego nie można powiedzieć o budżecie centralnym. Niektóre z nich, choć płaci za nie samorząd, mają znaczenie ogólnokrajowe. Przykład to Trasa Siekierkowska w Warszawie - mówi Andrzej Lubiatowski z Unii Metropolii Polskich. Unia chce również zmian w ustawie o finansach publicznych. Według tej organizacji, powinny one obejmować zasady zadłużania się przez samorządy. Zgodnie z dziś obowiązującym prawem, długi jednostek nie mogą przekraczać 60% ich dochodów. - Finansowanie dużych przedsięwzięć sprawia, że największe aglomeracje zbliżają się już do tej granicy i dlatego proponujemy, by w przypadku miast na prawach powiatu limit wynosił 70% - mówi. A. Lubiatowski.

Dużo bardziej restrykcyjnie prawo traktuje samorządy, gdy "pęka" druga granica wartości długu, czyli 55% PKB. Wskaźnik relacji deficyt-dochody zostaje w ich przypadku obniżony, co w praktyce oznacza, że budżety lokalne trzeba będzie szybciej równoważyć niż budżet centralny. Tymczasem rząd będzie musiał tak ustalić wielkość swojego niedoboru, by jego finansowanie nie powodowało wzrostu wartości długu liczonego jako procent PKB w porównaniu z poprzednim rokiem.