Dwa czynniki sprawiły, że na międzynarodowy rynek paliw płynnych powróciła w środę tendencja zwyżkowa. Dane opublikowane przez Departament Energetyki potwierdziły wtorkową informację Amerykańskiego Instytutu Naftowego o zmniejszeniu w USA zapasów ropy, co budzi niepokój przed zbliżającym się sezonem zimowym. Do spadku notowań przyczyniła się też wiadomość, że Arabia Saudyjska, do niedawna główny zwolennik zwiększenia wydobycia tego surowca, uległa perswazji pozostałych państw OPEC i wstępnie zgodziła się utrzymać dotychczasowe ograniczenia. Ostateczna decyzja w tej sprawie ma być podjęta podczas dzisiejszej konferencji ministerialnej w Osace. Tymczasem inwestorzy zaczęli traktować z rezerwą decyzję Saddama Husajna o wpuszczeniu do Iraku kontrolerów ONZ. Właśnie ta wiadomość pobudziła dzień wcześniej spadek notowań. W środę po południu za baryłkę gatunku Brent z dostawą w listopadzie płacono w Londynie 28,40 USD, wobec 27,97 USD we wtorek.

Drożało również złoto. Uncja tego kruszcu kosztowała wczoraj w Londynie 320,10 USD, wobec 318,35 USD dzień wcześniej. Zwiększone zainteresowanie złotem wiązało się ze spadkiem notowań akcji oraz osłabieniem dolara. Inwestorzy śledzili też poczynania prezydenta Busha, który zamierza wkrótce wystąpić do Kongresu o zgodę na rozpoczęcie działań wojennych przeciwko Irakowi. Perspektywa konfliktu wzmacnia dodatkowo atrakcyjność złota jako bezpiecznej lokaty kapitałów.

Obniżyły się natomiast notowania miedzi, gdyż niespodziewany spadek produkcji przemysłowej w USA zmniejszył szanse na rychły wzrost zapotrzebowania na podstawowe surowce. Cena tego metalu spadła poniżej ważnej psychologicznie granicy 1500 USD i w kontraktach trzymiesięcznych wynosiła w Londynie 1495 USD, wobec 1508 USD we wtorek.