Reklama

Powstaje komedia o upadku Enronu

Publikacja: 20.09.2002 09:36

Amerykańska telewizja CBS przygotowuje film komediowy o bankructwie Enronu. W rolę prezesa firmy Kennetha Laya wcieli się Mike Farrell, jeden z szalonych lekarzy w popularnym serialu "M.A.S.H.".

Film będzie nosił tytuł "The Crooked E.". Jego projekcję CBS planuje na 3 listopada. Komedia powstaje na podstawie wspomnień Briana Curvera "Anatomy of Greed". Ma ona przedstawić kulisy upadku jednej z największych amerykańskich firm oczami jej szarego pracownika.

- Film jest o zwykłym człowieku, który trafia do Enronu przypadkiem w prima aprilis 2001 roku i jest świadkiem jego upadku. To ma być historia dla ludzi - śmieszna i tragiczna - mówi współproducent filmu Alys Shanti. Komedia ma skoncentrować się na ukazaniu kultury pracy w wielkiej korporacji. Autorzy nie zamierzają szukać winnych upadku firmy. Nie będzie też wątków politycznych ani prób ukazania zakulisowych reguł rządzących światem wielkiego biznesu. - Nasz film skończy się, gdy Enron zbankrutuje, a główny bohater straci pracę - zdradza zakończenie Shanti.

Bankructwo Enronu było największe w historii USA. W jego wyniku tysiące pracowników centrali firmy w Houston straciły pracę i oszczędności całego życia, ulokowane w zakładowych funduszach emerytalnych, które inwestowały w akcje Enronu. Wcześniej chęć nakręcenia filmu zgłaszała telewizja kablowa FX, należąca do Fox Entertainment.

Jest to kolejna próba wykorzystania wielkiego bankructwa przez show-biznes. Wcześniej "Playboy" wpadł na pomysł cyklu "Kobiety Enronu". Przedstawicielki piękniejszej części kadry menedżerskiej koncernu pokazywały, że nie mają nic do ukrycia. W redakcji magazynu natychmiast rozdzwoniły się telefony. Pracownice WorldComu i Arthura Andersena również zaoferowały swoje wdzięki. Nie wiadomo natomiast, jakie są losy projektu "Playgirl". Magazyn dla żądnych przygód pań chciał zaprezentować nagą prawdę o męskiej części personelu "Enronu".

Reklama
Reklama

- Komentarz

Być może i u nas mogłaby powstać komedia np. o upadku Stoczni Szczecińskiej lub jakiejś innej spółki. Wybór jest przecież coraz szerszy. Tylko naszemu show-biznesowi daleko jest do show, a do biznes jeszcze dalej. Przykład z obligacjami Stoczni Szczecińskiej najlepiej to obrazuje. Związek Artystów Scen Polskich zamiast wydawać miliony na stoczniowe obligacje, mógłby za te pieniądze wyprodukować film lub serial. W dobie mody na sitcomy może by nawet na tym zarobił. W końcu nic bardziej nie śmieszy, niż cudze nieszczęście.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama