Giełda pod koniec każdego kwartału będzie sporządzać - według nowych kryteriów - listę spółek uwzględniającą ich kapitalizację. Licząc od największej do najmniejszej do WIG-u mają szansę dostać się te, które zapełnią 99% kapitalizacji rynku. Pozostałe mogą już myśleć tylko o indeksie WIRR.
Ten podział sprawia, że do pierwszej grupy wchodzą obecnie 103 spółki, a do drugiej 108. To jednak nie koniec weryfikacji. W pierwszym indeksie znajdą się tylko te firmy, których free float (liczba akcji w wolnym obrocie) przekracza 5%. Ponadto jakikolwiek handel na walorach danej spółki musi mieć miejsce przynajmniej na 20 z ostatnich 60 sesji. Dodatkowo dla firm, które chcą dostać się do WIRR-u, wskaźnik ceny do wartości księgowej musi być większy od zera.
Efekt tych zmian jest taki, że teraz WIG składa się z 82 spółek, zaś WIRR z 69. - Dzięki temu w indeksach nie będzie spółek, które praktycznie nie są handlowane. Dotychczas to powodowało, zwłaszcza w przypadku WIRR-u, że jego zmiany były stosunkowo niewielkie, a jednocześnie był on bardziej podatny na pojedyncze duże wahania kursów - tłumaczy Arkadiusz Szymanek, wicedyrektor działu produktów informacyjnych GPW.
Papiery, które nie spełnią żadnych kryteriów (a jest ich obecnie 60), znajdą się poza indeksami. Do tej pory decydowało miejsce notowania walorów: rynek podstawowy to WIG, a równoległy to WIRR.
Reformie ulega także sposób wchodzenia debiutantów do indeksów giełdowych. Teraz ich papiery trafią do WIG-u lub WIRR-u już po trzech pierwszych sesjach, jeśli spełnią założone parametry (a nie przy okazji najbliższej kwartalnej rewizji). Nieco wcześniej, bo w trzeci piątek miesiąca kończącego kwartał, dokonywana będzie standardowa korekta portfeli.