Według unijnego komisarza ds. poszerzenia UE Guentera Verheugena, nowe irlandzkie "nie" w październikowym referendum może poważnie opóźnić rozszerzenie UE. Natomiast rzecznik Komisji Europejskiej Jonathan Faull zaprzeczył pogłoskom o istnieniu awaryjnego "planu B", który miałby zawierać instrukcje, jak przeprowadzić rozszerzenie na wypadek, gdyby wynik irlandzkiego referendum był negatywny.

Referendum w sprawie traktatu nicejskiego odbędzie się w Irlandii po raz drugi. W pierwszym głosowaniu, w czerwcu 2001 r., 54% Irlandczyków odrzuciło traktat. Irlandzkie głosowanie może mieć bardzo duży wpływ na kurs złotego i notowania polskich obligacji. - Rynek czeka na wyniki referendum. Dlatego może się w najbliższym czasie zachowywać nerwowo - mówi Jacek Wiśniewski, ekonomista Pekao. Według Marcina Bilbina, analityka Banku Handlowego, przed referendum mogą sprzedawać złotego inwestorzy krajowi, bo oni, w przeciwieństwie do zagranicy, nie przywiązywali wcześniej dużej wagi do tego czynnika.

Analitycy nie mają wątpliwości, że jeżeli wynik głosowania będzie negatywny, to złoty osłabi się. - Inwestorzy już wcześniej dopuszczali możliwość opóźnień w procesie poszerzenia, ale najwyżej o rok. To zostało już uwzględnione w cenie złotego. Ale jeżeli Irlandczycy powiedzą "nie", będzie to sygnał do wyprzedaży naszej waluty - twierdzi ekonomista Pekao. Jego zdaniem, przecena złotego w przypadku negatywnego wyniku głosowania będzie dużo większa od wzrostu, który nastąpiłby, jeśli Irlandczycy powiedzieliby "tak".