Ceny surowców monitorowanych przez PARKIET zmieniły się w piątek w niewielkim stopniu, ale zarówno ropa naftowa, miedź, jak i złoto zdrożały.
Cena ropy naftowej wciąż utrzymuje się na poziomie zbliżonym do rocznego maksimum. W znacznej mierze decyduje o tym ciągła obawa o zakłócenia dostaw z Zatoki Perskiej. W piątek obawy te znowu wzrosły po tym, jak prezydent George W. Bush zwrócił się do Kongresu o zgodę na ewentualną akcję militarną przeciwko Irakowi. Bush w przesłanym do parlamentu dokumencie poprosił o zezwolenie na wprowadzenie w życie rezolucji ONZ "wszelkimi sposobami, jakie uzna za stosowne, włącznie z siłą". Informacja o tym dotarła na rynek wkrótce po decyzji OPEC o pozostawieniu bez zmian kwot wydobycia. Organizacja uważa, że tegoroczny wzrost cen ropy o 43% jest w dużej mierze skutkiem napięcia na Bliskim Wschodzie. Zdaniem niektórych analityków, gdyby interwencję zbrojną w Iraku przełożono na przyszły rok, to ropa może stanieć nawet o 5 USD na baryłce. A nie można takiej ewentualności wykluczyć, bo inspektorzy rozbrojeniowi ONZ przybędą do Iraku 15 października, a dwa miesiące zajmie dostarczanie im samolotów, helikopterów i sprzętu.
W piątek po południu na Międzynarodowej Giełdzie Paliwowej w Londynie za baryłkę ropy gatunku Brent z dostawą w listopadzie płacono 28,55 USD, a więc o 0,6% więcej niż na czwartkowym zamknięciu i o 0,8% więcej niż przed tygodniem.
Złoto rano w piątek staniało na skutek ożywienia na europejskich giełdach, ale na popołudniowym fixingu jego cena wzrosła do 322,3 USD za uncję, a więc o 5 centów w stosunku do czwartku i o 1,09% w skali tygodnia.
Cena miedzi wzrosła od czwartku o 1,5 USD i tona tego metalu kosztowała w piątek po południu 1484 USD. Było to mniej o 2,9% niż na koniec poprzedniego tygodnia.