W Niemczech liczba bezrobotnych sięga 4,1 mln, najwięcej od trzech lat, a gospodarka wprawdzie wydobyła się z ubiegłorocznej recesji, ale tempo jej wzrostu jest wciąż bardzo słabe. Indeks DAX odnotował w tym kwartale największe straty spośród wskaźników głównych światowych giełd. Od 1 lipca stracił 30,6%.
Nie należy jednak oczekiwać szybkich zmian w polityce gospodarczej rządu. Schroederowi nadal trudno będzie złagodzić restrykcyjne prawo pracy czy obniżyć zasiłki dla bezrobotnych, bo wobec nikłego zwycięstwa wciąż potrzebne mu jest poparcie związków zawodowych, tradycyjnego zaplecza jego partii. Z kolei budżetowe zasady Unii Europejskiej ograniczają możliwości zwiększenia wydatków lub obniżenia podatków.
Schroeder będzie musiał poprawić stosunki ze Stanami Zjednoczonymi, do których trafia prawie jedna czwarta europejskiego eksportu. Stanowczy sprzeciw kanclerza wobec wojny z Irakiem, w czym poparło go trzy czwarte Niemców i co walnie przyczyniło się do pozostania koalicji przy władzy, naraził go na spór z prezydentem Bushem. - Przyjaźń i partnerstwo z Ameryką pozostaną tu na zawsze - zapewniał po głosowaniu minister finansów Hans Eichel.
W pierwszej kadencji rząd Schroedera obniżył niektóre podatki i rozpoczął gruntowną reformę systemu emerytalnego. Nie zdołał jednak ograniczyć praw pracowniczych, a nawet przeciwnie - zwiększył rolę przedstawicieli zatrudnionych, którzy mają teraz więcej do powiedzenia w przedsiębiorstwach w sprawach dotyczących zwolnień, inwestycji, a nawet ochrony środowiska.
W ub.r. rząd obniżył stawkę podatku płaconego przez spółki akcyjne do 25%, z 40%. Firmy prywatne nadal płacą jednak 48,5% podatku od swoich dochodów, a jest ich w Niemczech 3,5 mln i tam pracuje 80% zatrudnionych. Właściciele tych małych i średnich przedsiębiorstw twierdzą, że tak wysokie podatki i koszty pracy zmuszają ich do zmniejszania zatrudnienia. Schroeder zapowiada obniżenie podatków dla tych firm do 42% w 2005 r.