Pierwsza sesja tego tygodnia przyniosła 1,2-proc. spadek grudniowej serii kontraktów na WIG20. Przecena zatrzymała się tuż pod wsparciem, tworzonym na wysokości 1067 pkt., przez wzrostową linię łączącą trzy ostatnie lokalne dołki. Wyraźne przełamanie tej bariery (będzie można o tym mówić, jeżeli WIG20 będzie kontynuował spadki na dzisiejszej sesji) otworzy drogę do utworzonego na początku września dołka (1032 pkt.). Ze względu na panujący trend boczny, a także biorąc pod uwagę fakt, że 20 pkt. niżej znajduje się kolejna bariera popytowa, to już w okolicach 1050 pkt. będzie można oczekiwać większej aktywności ze strony byków. Dopiero więc przebicie się przez strefę 1030-1050 pkt. uznam za wiarygodny, średnioterminowy sygnał sprzedaży.
Z drugiej strony, pozytywne dla kupujących rozstrzygnięcie starcia przy wsparciu powinno skutkować zwyżką do 1100 pkt., a w przypadku pokonania tego oporu, nawet do 1170 pkt. Najlepszym rozwiązaniem wydaje się przeczekanie trendu horyzontalnego poza rynkiem - przynajmniej do momentu pokonania 1030 pkt. lub 1100 pkt.
Dopiero wtedy pojawi się sygnał, który powinien owocować wzmożoną aktywnością jednej ze stron rynku. Także wtedy będzie można ustawić dość rozsądne zlecenie obronne, mniej więcej w połowie omawianego przedziału (1075 pkt.).
Podpowiedzi co do kierunku wybicia nie dają wskaźniki techniczne. Najskuteczniejsze w trendach bocznych oscylatory od kilku sesji naśladują niewielkie zmiany kontraktów i poruszają się w okolicach poziomów równowagi. Na korzyść byków nieznacznie przemawiają dywergencje tych wskaźników względem lipcowego i wrześniowego dołka, ale do momentu potwierdzenia tych wskazań ze strony innych narzędzi, nie przywiązywałbym do nich większej wagi.