Reklama

Rząd nie ma dobrych recenzji

Niespójna i niekonsekwentna - to najczęściej używane przez ekspertów przymiotniki na określenie polityki podatkowej rządu. W ciągu roku funkcjonowania gabinet Leszka Millera wprowadził m.in. nowe (wyższe) stawki VAT na niektóre towary i usługi, zamroził progi podatkowe i opodatkował odsetki od lokat. Teraz przymierza się do umorzeń i abolicji.

Publikacja: 26.09.2002 09:24

- Rząd szuka dodatkowych dochodów do budżetu. Na pewno nie dąży do ujednolicenia reguł podatkowych, które mogłyby rzeczywiście ograniczyć szarą strefę - uważa Michał Stolarek, ekspert podatkowy Polskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych.

Ratowanie budżetu

Ubiegłoroczne zmiany w podatkach również tłumaczono potrzebami budżetowymi. Nowy rząd zastał system finansów w stanie głębokiej nierównowagi. Zwiększenie dochodów miało nastąpić przede wszystkim dzięki zmianom w podatkach pośrednich. Wyższym VAT-em obłożono m.in. niektóre artykuły dziecięce i mieszkania kupowane od deweloperów oraz usługi wulkanizacyjne. Zmiany miały dać dodatkowy 1 mld zł. Nie ominęły one także akcyzy. Najważniejsza z nich to obłożenie tym podatkiem energii elektrycznej. W tym roku wpływy z tego tytułu mają wynieść 2,3 mld zł - takie wyliczenia podano w budżecie. Do końca lipca budżet zyskał z niej ok. 540 mln zł.

W podatku osobistym zlikwidowano m.in. tzw. dużą ulgę budowlaną (zastąpiono ją możliwością odpisywania wydatków na spłatę kredytu mieszkaniowego) i zamrożono progi. Poza tym - i to wzbudziło najwięcej kontrowersji - opodatkowano niektóre zyski z inwestycji. Według wstępnych prognoz, podatek od odsetek miał przynieść ok. 1,7-1,8 mld zł. Aktualne szacunki to ok. 800 mln zł w tym roku. Według danych z końca lipca, do budżetu trafiło z tego tytułu 263,5 mln zł.

Przedsiębiorcze podatki

Reklama
Reklama

System podatkowy jest jednym z głównych elementów rządowego programu wspierania przedsiębiorczości. Po całej serii podwyżek obciążeń podatkowych z końca 2001 r. resort finansów zaproponował zmiany w ordynacji podatkowej i ustawie o VAT, które miały nieco ulżyć właścicielom firm. Najbardziej istotne to wprowadzenie tzw. przyspieszonej amortyzacji. Każdy przedsiębiorca, który kupi nowy środek produkcji, będzie mógł odliczyć w pierwszym roku podatkowym 30% poniesionych nakładów. Na dodatek ministerstwo zaproponowało też małym firmom możliwość kasowego rozliczania VAT. To jeden ze sposobów walki z zatorami płatniczymi.

- Część zapisów w programie "Przede wszystkim przedsiębiorczość" jest sensowna. Przyspieszona amortyzacja, możliwość odliczania darowizn na cele publiczne, wydłużenie rozliczeń ryczałtowców do 3 miesięcy - to wszystko trzeba ocenić pozytywnie - uważa Marek Goliszewski, szef Business Centre Club. Dodaje jednak, że newralgicznym punktem dla obecnego gabinetu będzie przyszłoroczny budżet. Podobnego zdania jest większość ekspertów.

Wspieranie przez podwyższanie

Ekonomiści krytykują Ministerstwo Finansów, że zbyt krótkowzrocznie potraktowało prace nad budżetem. Zmniejszenie deficytu do 38,7 mld zł wzięło się przede wszystkim ze wzrostu dochodów. Ten wzrost ma być m.in. efektem dochodów jednorazowych, które będą pochodziły z opłat restrukturyzacyjnych i abolicji podatkowej. Do państwowej kasy wpłynie też więcej, niż to wcześniej planowano, pieniędzy z podatku dochodowego od firm, bo rząd chce stawkę CIT obniżyć do 27%, a nie do 24%, jak to przewiduje obowiązująca ustawa. Ten ostatni pomysł szczególnie rozsierdził środowisko biznesu, które uznało, że jest to sprzeczne z całą rządową koncepcją wspierania przedsiębiorczości.

- To, co dziś robi Ministerstwo Finansów, jest niespójne. Z jednej strony mamy abolicję, z drugiej mniejszą obniżkę podatku od firm i brak jakichkolwiek ruchów w podatkach osobistych. Nie ma żadnego trendu, według którego ujednolicano by system podatkowy - mówi Michał Stolarek. Ekspert PKPP dodaje, że pozytywnie oceniane zmiany - jak szybsza amortyzacja - bledną wobec tego, co rząd dziś proponuje.- Gdybym miał ocenić jednym słowem całą politykę podatkową rządu, powiedziałbym: dramat. Ona nie ma żadnego motywu przewodniego. Widać wyraźnie, że Ministerstwo Finansów się miota, nie ma żadnej spójnej koncepcji - ocenia Robert Gwiazdowski z Centrum im. Adama Smitha

Głośniej o zmianach

Reklama
Reklama

Nasi rozmówcy zwracają również uwagę na zmianę sposobu przedstawiania nowych pomysłów podatkowych. To, co kiedyś było traktowane jako wyraz słabości państwa - czyli np. oddłużanie nierentownych firm - dziś jest lansowane jako sposób na przyspieszenie gospodarcze.

- Kampania rządu jest też bardziej agresywna. To, co proponował poprzedni minister finansów, nie było aż tak nagłośnione. Nie wywołało też takiego fermentu - mówi Michał Stolarek.

Zdaniem Roberta Gwiazdowskiego, o argumentach przytaczanych przez przedstawicieli rządu można powiedzieć jeszcze jedno: że są nielogiczne. - Gdy wprowadzano podatek od odsetek, to mówiono, że giełdy nie można opodatkować, bo w ustawie o PIT zapisane jest jej zwolnienie do końca 2003 r. Teraz zmienia się zasady obniżania podatku od firm, choć również są one zapisane w ustawie - mówi ekspert Centrum. Według R. Gwiazdowskiego, nie można twierdzić, że to obecny rząd nie ma spójnej koncepcji zmian w systemie podatkowym, bo to jest cecha wszystkich ekip ostatnich lat.

- Nawet "biała księga" Leszka Balcerowicza została zrobiona źle. Pomysł wprowadzenia podatku liniowego w fatalny sposób przedstawiono społeczeństwu i dlatego te plany nie mogły się udać - uważa Robert Gwiazdowski.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama