Przeciętna cena nieruchomości w Londynie wynosi 184 tys. funtów (w Wielkiej Brytanii nie podaje się stawki za metr kwadratowy). Rok temu wynosiła 166 tys. Jednocześnie już od końca 2000 r. ceny w stolicy rosną najwolniej. Gwałtowny popyt na mieszkania przeniósł się na prowincję: do West Midlands oraz na północ Anglii. Russel Manning, który od ćwierćwiecza zajmuje się w Leeds rynkiem nieruchomościami mówi, że w ostatnich dwóch latach ceny wzrosły tam o 30%. Tylko w czerwcu odnotowano 2,3-proc. podwyżkę. Przeciętne stawki kształtują się na poziomie: w Sheffield - 70,250 funtów, w York - 105,700, w Halifax - 68,450, w Bradford - 53,350, w Doncaster - 47,850, w Barnsley - 46,500.
Agenci nieruchomościami tryskają optymizmem. Alex Bannister, ekonomista pracujący dla banku Nationwide, mówi: - Rynek nieruchomości stale rośnie ze względu na korzystną sytuację ekonomiczną, niskie bezrobocie i niskie stopy procentowe. - To klasycznie samospełniająca się przepowiednia: ceny rosną, gdyż ludzie wierzą, że będą nadal rosły. Nawet banki dały się zaskoczyć. Nationwide i Halifax - dwóch największych w Wielkiej Brytanii specjalistów od udzialania kredytów na domy - na początku tego roku przewidywały 8-10-proc. wzrost w skali rocznej. Oba pomyliły się o ponad 100%. Jak podaje Hometrack, ceny w 2002 r. wzrosną o 20%.
Zarówno zwykli posiadacze domów, jak profesorowie ekonomii zadają sobie od lat pytanie, jakie są przyczyny obecnego wzrostu. Od 1993 r. ceny poszybowały w górę o 106% - czterokrotnie szybciej od cen towarów oraz dwa razy szybciej od zarobków. W Londynie ceny skoczyły od 1993 r. o 175%. To pozorne szaleństwo rynku nieruchomości posiada swoją logikę. W stosunku do poprzednich lat ogromnie wzrósł popyt na nowe domy i mieszkania przy malejącej podaży. Jest ona najniższa od wielu lat. W 2001 r. wybudowano tylko 162 tysiąc domów. To - zdaniem "The Economist" - najmniej od 1924 r. Lord Rooker, deputowany w ministerstwie budownictwa i planowania, określił poziom budownictwa w Wielkiej Brytanii jako "narodową hańbę". Potencjalnych inwestorów odstrasza brak wolnych przestrzeni, a przede wszystkim przepisy utrudniające zagospodarowywanie nieużytków.
Popyt na nowe nieruchomości na pewno nie zmaleje ze względu na imigrację. Zgodnie z badaniami demograficznymi profesora Dave Kinga, dyrektora Population and Housing Research Group w Anglia Politechnic University, jeśli migracja ta utrzyma się na obecnym poziomie do 2020 r., potrzeba będzie ponad 2,5 miliona nowych domów.