Wczorajszy zdecydowany wzrost indeksu sprawił, że wybicie dołem z dwumiesięcznego trendu bocznego zostało odroczone. Stwierdzenie, że sytuacja byków poprawiła się, jest jednak przedwczesne. Nie udało się bowiem na razie przełamać żadnego istotnego oporu. Zwyżka zatrzymała się na linii trendu, opartej na szczytach z 27 sierpnia i 20 września. Jej przekroczenie pozwoliłoby nieco odetchnąć posiadaczom akcji, oznaczałoby bowiem, że trend boczny jeszcze przez jakiś czas utrzyma się. Dopóki wykres znajduje się poniżej jej poziomu, nie można wykluczyć, że spadek zapoczątkowany przed trzema sesjami jest tą falą, która wybije wykres indeksu w dół z konsolidacji. Biorąc pod uwagę wykres obejmujący wszystkie wartości z sesji, opisywany opór znajduje się na wysokości 1100 pkt.

Dopiero jednak zwyżka ponad 1109 pkt. istotnie zmieni sytuację techniczną indeksu. Na tej wysokości 11 września ukształtowany został szczyt. Ta wartość wyznacza również prawe ramię w formacji głowy i ramion, z której wysokości wynika spadek indeksu o 120 pkt. Wybicie z niej, do którego dojdzie po przełamaniu linii szyi na 1040 pkt., znacznie zwiększyłoby szansę na spadek indeksu poniżej 1 tys. punktów. Wzrost ponad 1109 pkt. ograniczy prawdopodobieństwo takiego właśnie scenariusza. W takim przypadku byki będą mogły kontynuować wzrost przynajmniej do szczytu z 27 sierpnia, znajdującego się na 1162 pkt.

Wykres tygodniowy indeksu wskazuje, że najistotniejsze znaczenie ma 1 tys. punktów. To na tym poziomie ukształtowały się dołki w październiku 1998 roku i wrześniu 2001 toku. Jego przebicie będzie oznaczać utrwalenie długoterminowego trendu spadkowego, w którym WIG20 znajduje się od marca 2000 roku. W takim też przypadku poziom 1 tys. punktów będzie stanowił ograniczenie dla późniejszych wzrostów. Dość złowieszczo wygląda wykres tygodniowego MACD, który po spadku poniżej poziomu równowagi stabilizuje się poniżej wykresu swojej średniej. Takie zachowanie wskaźnika oceniam jako przygotowanie do kolejnej fali spadkowej.