Obniżka stóp procentowych o 50 pkt. bazowych miała bardzo ograniczony wpływ na rynek walutowy. Praktycznie kurs złotego nie zareagował po decyzji Rady. Na koniec dnia dolar był kwotowany na poziomie 4,1425 złotych, a euro 4,0490.

Już od pewnego czasu rynek walutowy zdominowany jest przez krótkoterminowych graczy, a napływ nowego kapitału jest znikomy. Aktywność inwestorów zagranicznych pozostaje bardzo mała. Kurs złotego porusza się w trendzie bocznym, z minimalną tendencją do umocnienia, mimo silnej hossy panującej na rynku obligacji.

Bardzo konkretnym wytłumaczeniem obecnej sytuacji są nastroje panujące na światowych rynkach finansowych. Skrajny pesymizm, który najlepiej widać na rynkach akcji, zwiększył awersję do ryzyka wśród inwestorów. W takich warunkach uczestnicy rynku skłaniają się raczej ku strategii pasywnej, ograniczającej ryzyko strat. Zainteresowanie inwestycjami na rynkach wschodzących, które oferują najatrakcyjniejsze stopy zwrotu, odgrywa obecnie drugoplanową rolę.

Na polskim rynku, mimo że zagranica wciąż kupuje obligacje, skala zakupów jest bardzo mała w porównaniu z dwoma pierwszymi kwartałami tego roku. Ponadto inwestorzy kupujący obligacje zdecydowanie unikają ryzyka walutowego (zabezpieczają swoje pozycje walutowe lub też tylko pożyczają złotego poprzez transakcje SWAP), więc nie mają wpływu na kurs złotego.

Mimo braku napływu kapitału zagranicznego na rynek walutowy oraz wielu zagrożeń, które są dyskontowane przez uczestników rynku, kurs złotego jest stabilny. Nie jest to silny argument za umocnieniem złotego w przyszłości (kiedy część zagrożeń przestanie istnieć), ale z pewnością świadczy o stosunkowo dużej odporności waluty krajowej na spadki z obecnych poziomów.