Uniwersyteckie Centrum Zarządzania Portfelem działa w Dayton od 1999 roku. W każdym z ostatnich trzech lat grupa studentów z centrum przynajmniej o 5,5% biła wyniki S&P 500. A były to trudne lata rynku niedźwiedzia, podczas których wielu inwestorów utraciło majątek. W ostatnich dwóch latach wartość zarządzanego przez studentów portfela malała o ok. 3,7% rocznie - bardzo nieznacznie w porównaniu do wyników wielu funduszy powierniczych. Władze uczelni są tak zadowolone ze studenckich inwestycji, że zamierzają powiększyć przekazaną im kwotę pieniędzy do 5 milionów dolarów. Wszelkie wypracowane przez studentów zyski zasilają oczywiście skarbiec uczelni...

Centrum Zarządzania Portfelem uniwersytetu w Dayton pod każdym względem przypomina biura menedżerów funduszy powierniczych. Studenci mają dostęp do tych samych serwisów informacyjnych oraz programów komputerowych, z których korzystają profesjonalni inwestorzy. Zanim jednak uzyskają pozwolenia na zarządzanie portfelem akcji, muszą uczęszczać na kończące się trudnymi egzaminami kursy inwestycyjne. Później nabierają doświadczenia inwestując "na sucho" określoną przez prowadzącego zajęcia wyimaginowaną sumę pieniędzy.

W portfelu zarządzanym przez studentów uniwersytetu w Dayton znajdują się zazwyczaj akcje około 40 spółek - połowę powierzonych im pieniędzy obowiązkowo inwestują w obligacje. Zadaniem każdego z członków centrum jest analizowanie określonego działu gospodarki. Aktualnie zespół studencki skłania się do kupowania akcji spółek medycznych oraz producentów sprzętu dla wojska.

Zgodnie z danymi Association of Student - Managed Investment Programs - działającego przy uniwersytecie Stetson na Florydzie, uczelnia w Dayton jest jedną ze 110 amerykańskich szkół wyższych, które zdecydowały się na przekazanie studentom-inwestorom rzeczywistych pieniędzy. Na przykład słuchacze uniwersytetu stanu Arkansas zajmują się inwestowaniem od 1972 roku, a wartość zarządzanego przez nich pakietu akcji wzrosła w tym czasie ze 100 do 820 tysięcy dolarów.