Do poniedziałku tzw. mali podatnicy mają czas na złożenie w swoich urzędach skarbowych zawiadomień, jeśli chcą skorzystać z metody kasowej rozliczania VAT jeszcze w IV kwartale tego roku. Polega ona na tym, że podatek trzeba płacić dopiero po uiszczeniu należności przez nabywców towarów i usług sprzedawanych przez podatnika. Jeśli jednak zapłata nie trafi do podatnika po upływie 3 miesięcy, wówczas VAT i tak trzeba będzie zapłacić zgodnie z wystawioną fakturą.
Mały podatnik to nowe pojęcie, wprowadzone przez nowelizację. W tej definicji, będą się mieścić firmy, których łączna roczna wartość sprzedaży wraz z eksportem nie przekracza 800 tys. euro. W przypadku biur maklerskich, firm zarządzających funduszami inwestycyjnymi i innych, które świadczą podobne usługi, górna granica wynosi 30 tys. euro.
Przejście na metodę kasową rozliczania VAT-u może nastąpić z początkiem każdego kwartału. Wystarczy pisemne zawiadomienie urzędu skarbowego. Jednak powrót do metody memoriałowej jest trudniejszy, bo może nastąpić dopiero po roku stosowania kasowych rozliczeń. A działają one w obie strony - podatnik co prawda może wpłacać VAT dopiero po uzyskaniu należności, ale jednocześnie dopiero wtedy uzyskuje prawo do odliczenia od podatku należnego VAT-u, naliczonego w kupowanych towarach i usługach.
- Propozycje przyjęliśmy z mieszanymi uczuciami. Część przedsiębiorców chciała rozszerzenia tej zasady na większe firmy. Jednak resort finansów wskazywał, że w krajach, gdzie ta reguła była powszechna, firmy słabiej egzekwowały swoje należności. Ministerstwo bało się, że powstanie dziura w dochodach - mówi Jeremi Mordasewicz z Polskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych.
Według eksperta PKPP, obecnie trudno wyrokować, jaki skutek przyniosą zmiany w ustawie. Zdaniem J. Mordasewicza, będzie to można ocenić dopiero po roku. - Zobaczymy, ile firm zechce z tego skorzystać. W niektórych branżach, jak w budownictwie, gdzie zatory płatnicze są największe, nowelizacja może okazać się pomocna - uważa J. Mordasewicz.