Wyjaśnienia zwyżki nie ułatwiają akcjonariusze. Henryk Owczarek, prezes zarządu Suwar, zapewnia, że nie bierze udziału w transakcjach. Jak twierdzi, nie ma także żadnych wiadomości o działaniach innych inwestorów. - Nie widzę szczególnego uzasadnienia dla ostatnich wzrostów - dodaje.
Przed kilkoma miesiącami przedstawiciele inwestorów będących w opozycji do zarządu namawiali swoich zwolenników do zakupów akcji. Dzięki temu mieli uzyskać większą siłę przebicia na walnym zgromadzeniu. Wówczas taka rywalizacja wywindowała kurs spółki z około 7-8 zł do 12-14 zł. Systematycznie zwiększały się także obroty.
Jednak tym razem "opozycyjni" akcjonariusze milczą. Petre Manzelov, członek rady nadzorczej oskarżany przez zarząd o próbę doprowadzenia do wrogiego przejęcia, twierdzi, że nie ma pojęcia o ruchach w akcjonariacie. Tak samo wypowiada się przedstawiciel największego inwestora instytucjonalnego - Pioneer Pekao PTE. - Nic na ten temat nie wiem - mówi Jarosław Skorulski, wiceprezes towarzystwa.
Również Witold Kowalczuk, największy "opozycyjny" inwestor spółki, nie ma pojęcia o ostatnich transakcjach. Dodaje jednak, że ostatnio wysłał do prokuratury kolejne zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa.
Niewykluczone że wzrosty to czysto spekulacyjna gra obliczona na wyjaśnienie się sytuacji w spółce. Pomiędzy zarządem a jego przeciwnikami cały czas toczy się kilka postępowań. Na razie jednak żadne z nich nie zostało ostatecznie wyjaśnione.