Jak powiedziała Elżbieta Chojna-Duch, resort finansów do tej pory sprzeciwiał się zmianom w limitach dopuszczalnego zadłużenia. Jednak przedstawiciele samorządów uważają, że tak niskie progi uniemożliwiają im pozyskiwanie kapitału na finansowanie inwestycji. Wnioskodawcy twierdzą, że wprowadzenie nowych rozwiązań nie będzie miało wpływu na poziom długu publicznego. Po pierwszym półroczu udział zadłużenia lokalnego w długu wyniósł ok. 3,4%. - W najbliższym czasie będą prowadzone negocjacje w ministerstwie w tej sprawie - powiedziała E. Chojna-Duch na seminarium poświęconym finansom lokalnym.
Według Olgierda Dziekońskiego z Unii Metropolii Polskich, wydatki lokalnych władz częściej są przeznaczane na inwestycje niż w przypadku budżetu centralnego. - W 2001 r. samorządy wydały na ten cel 13,1 mld zł. Inwestycje centralne kosztowały 6,2 mld zł. Widać, że samorządy są lepszym inwestorem i to one będą głównym partnerem dla Unii Europejskiej przy realizowaniu dużych projektów - uważa O. Dziekoński. Jego zdaniem, współpraca z UE zmusi samorządowców do bardziej efektywnego dysponowania publicznymi pieniędzmi, bo będą oni musieli przeprowadzać analizę kosztów i korzyści każdej inwestycji. Będą też musieli częściej sięgać po instrumenty dłużne.
Na razie gminy i powiaty najchętniej wspomagają się kredytem. Na koniec pierwszego półrocza br. jego udział w samorządowym długu wynosił ponad 80%. Zaledwie 14% wartości zobowiązań to obligacje komunalne. Jeśli już emisje są przeprowadzane, to najczęściej nie trafiają do obrotu publicznego.
- Zastanawiające jest, dlaczego do tego pory przeprowadzono tak mało emisji publicznych obligacji komunalnych. Były 2 lub 3 próby, a emisje kierowano głównie do odbiorców instytucjonalnych - mówi przedstawiciel UMP.
- Rzeczywiście, samorządy w ograniczonym zakresie stosują nowe rozwiązania pozyskiwania kapitału, np. obligacje przychodowe czy instrumenty pochodne. Zresztą budżet centralny pod tym względem jest równie konserwatywny - ocenia Elżbieta Chojna-Duch.