Czy w trzy miesiące można odzyskać zaufanie inwestorów? Czy w tak krótkim okresie po pęknięciu spekulacyjnej bańki możliwy jest powrót do trendu wzrostowego? Doświadczenie uczy, że raczej nie. Ale rosnące jeszcze niedawno kursy banków wydają się mówić co innego. Z analizy technicznej indeksu branżowego wynika, że powrót do czerwcowego szczytu jest realny.
Jedyny taki sektor
Banki to jedyny giełdowy sektor, którego notowania rosną od ponad czterech lat. Wartość indeksu WIG Banki zwiększyła się z 10,7 tys. punktów pod koniec 1997 roku, do 27 tys. punktów w czerwcu tego roku. Cały wzrost daje się opisać formacją kanału. Załamanie ostatniej fali wzrostowej, do którego doszło na początku czerwca, nastąpiło niemal dokładnie na poziomie górnego ograniczenia tej formacji. Naturalną konsekwencją tego powinien być spadek do dolnego ramienia kanału, będącego zarazem długoterminową linią trendu wzrostowego. Wsparcie to znajduje się w okolicach 19 tys. punktów.
Spadki, które w czerwcu i lipcu dotknęły ten sektor, zatrzymały się na razie na 20,5 tys. punktów. To sprawia, że z pewnym dystansem traktuję ostatnie wzrosty, bowiem do wspomnianego dolnego ograniczenia kanału wzrostowego zabrakło jeszcze ponad 1 tys. pkt. Chciałbym zwrócić uwagę, że na wykresie miesięcznym fala spadkowa zatrzymała się niemal dokładnie na poziomie szczytu ze stycznia 2001 roku. Dalsze obniżanie wartości indeksu i przełamanie tego wsparcia sprawi, że pod znakiem zapytania stanie kontynuacja długoterminowych wzrostów, choć ostateczna decyzja zapadnie na dolnej linii opisywanego kanału.
Analiza krótkoterminowa indeksu WIG Banki jest korzystniejsza dla posiadaczy akcji. Między 12 a 27 sierpnia wartość wskaźnika wzrosła z 19,9 do 22,5 tys. punktów. Podstawę zwyżki stanowiła formacja podwójnego dna - wynikający z niej zasięg wzrostu został w pełni zrealizowany. Od czterech tygodni indeks znajduje się w trendzie bocznym. Z reguły konsolidacja stanowi jedynie przerwę we wcześniejszej tendencji. Stąd wniosek, że wybicie nastąpi górą. Traktując formację jako trójkąt symetryczny, można na jej podstawie spodziewać się wzrostu do 23,4 tys. punktów. W bardziej optymistycznej wersji zwyżka powinna sięgnąć nawet 24 tys. punktów. Przy czym obliczenia dotyczą tylko pierwszej fazy wzrostów, która następuje bezpośrednio po wybiciu z trójkąta. Później, być może po jakiejś korekcie, trend ma szansę być kontynuowany. Nie wykluczyłbym nawet, że po opuszczeniu trójkąta górą, notowania mogą wzrastać nawet do czerwcowego szczytu, znajdującego się na 27 tys. punktów. To znacznie opóźni realizację długoterminowego scenariusza, wynikającego ze wzrostowego kanału.