Popis urzędowego optymizmu dał w ubiegłym tygodniu amerykański sekretarz skarbu Paul O'Neil, który podczas spotkania z ministrami finansów krajów obu Ameryk - preludium do waszyngtońskiego szczytu MFW - powiedział, że światowa gospodarka ma wystarczającą moc, by podnieść się z kryzysu. Powinno się tak stać, mimo że rynki papierów wartościowych pogrążyły się w bessie, trwa kryzys w Ameryce Południowej, a USA coraz poważniej przygotowują się do wojny z Irakiem. Optymizmu O'Neila nie podziela dwóch członków Komitetu Otwartego Rynku Fed, którzy na przekór swojemu szefowi i dziewięciu kolegom upierało się przy obniżeniu stóp procentowych dla ratowania gospodarki.
Ubiegły tydzień obfitował w ostrzeżenia spółek o braku możliwości realizacji prognozowanych zysków w III kwartale. Dokonały tego m.in. Philip Morris, SBC Communications, Sprint, JDS Uniphase, Wal - Mart, Maytag, Lehman Brothers, Delta, Nortel. Natomiast z raportów ekonomicznych wynikało, że we wrześniu spadały zamówienia na dobra trwałego użytku oraz pogorszyły się nastroje konsumentów.
W ostatnim pełnym tygodniu miesiąca i kwartału solidarnie spadały wszystkie najważniejsze wskaźniki giełdy - Dow Jones o 3,6%, S&P 500 o 2,1%, a Nasdaq Composite o 1,8%.
Komitet Polityki Inwestycyjnej Standard & Poor's zaliczył osiągnięcia wskaźnika S&P 500 w III kwartale - w piątek tracił już 16,4% - do smutnych rekordów. Wraz z bieżącym, tylko podczas 5 kwartałów w ostatnich 50 latach S&P 500 spadł o więcej niż 16%. Komitet zauważył jednak, że tak negatywne wyniki indeksu zazwyczaj zwiastowały silne odbicie kursów akcji w następnym kwartale.
Al Goldman, główny strateg finansowy z firmy inwestycyjnej AG Edwards, zwierzył się "Chicago Tribune", że nigdy jeszcze podczas trwającej już 42 lata kariery zawodowej nie obserwował tak głębokiej, wszechogarniającej depresji na rynku. - Giełda doświadcza jej zazwyczaj wtedy, gdy zbliża się do dna. Chyba rozpoczyna się dobry czas na kupowanie akcji przez długoterminowych inwestorów - dodał Goldman.