Według wstępnych danych, ceny detaliczne w dwunastu krajach strefy euro podniosły się w ubiegłym miesiącu o 2,2% w skali rocznej, wobec 2,1% w sierpniu. Dane te są zgodne z przewidywaniami ekonomistów. Nasilenie inflacji, która osiągnęła najwyższy poziom od kwietnia, nastąpiło wskutek wzrostu cen paliw płynnych oraz artykułów żywnościowych.
Szczególnie duże znaczenie miała obserwowana w bieżącym roku zwyżka notowań ropy naftowej. Ostatnio coraz bardziej realne niebezpieczeństwo wybuchu wojny na Bliskim Wschodzie wywindowało jej ceny do najwyższego poziomu od dwunastu miesięcy. Udział tego surowca w indeksie cen detalicznych wynosi około 9%.
W ciągu minionych 27 miesięcy przez 23 roczna stopa inflacji była wyższa od ustalonego przez Europejski Bank Centralny limitu 2%. Ponadto w sierpniu większy od wymaganego poziomu był wzrost podaży pieniądza. W tych okolicznościach instytucja ta może z jeszcze większą niechęcią odnosić się do ewentualnej obniżki stóp procentowych. Dał temu wyraz prezes EBC Wim Duisenberg, stwierdzając w końcu zeszłego tygodnia, że oprocentowanie, które pozostaje na niezmienionym poziomie od dziesięciu miesięcy, jest obecnie właściwe.
Stanowisko takie, poparte najnowszymi danymi dotyczącymi inflacji, kontrastuje z ogólnym stanem gospodarki strefy euro. Sam W. Duisenberg dostrzega ryzyko osłabienia aktywności ekonomicznej, a Komisja Europejska przewiduje, że wzrost gospodarczy w tym regionie wyniesie w bieżącym roku niespełna 1% i będzie najwolniejszy od recesji sprzed dziewięciu lat. Producenci oraz firmy handlowe skarżą się na słaby popyt. Tymczasem konsumenci zmniejszają wydatki ze względu na duże bezrobocie, które ogranicza ich dochody.
W ubiegłym tygodniu do złagodzenia polityki pieniężnej zachęcił EBC Międzynarodowy Fundusz Walutowy, a o nadziejach inwestorów na obniżenie jeszcze w tym roku stóp procentowych świadczą notowania terminowe. Jednak na razie niewiele wskazuje, by bank centralny miał zastosować się do tych sugestii.