Ten nie najlepszy w kategoriach bezwzględnych wynik wygląda nieco lepiej, jeśli porównać zmianę WIG20 do osiągnięć czołowych światowych indeksów. Niemiecki DAX zanotował we wrześniu ok. 25-proc. spadek i jest to najgorszy miesięczny wynik indeksu w historii. Wartość wskaźnika jest najniższa od prawie 6 lat. Strata Nasdaq Composite, nie uwzględniając sesji poniedziałkowej, nie przekracza 10%. Na sesji 24 września indeks zanotował 1182 pkt., najniższy poziom od września 1996 roku.
Dodając do stosunkowo mocnego zachowania naszej giełdy dużą siłę względną węgierskiego BUX (-7,3% we wrześniu) oraz praskiego PX50 (praktycznie bez zmian w mijającym miesiącu), można snuć przypuszczenia, czy siła tych giełdowych parkietów nie wynika ze zbliżającego się członkostwa wymienionych krajów w UE. Biorąc jednak pod uwagę trwającą na świecie już ponad 2,5 roku bessę, a także nie najlepsze wskaźniki fundamentalne niektórych czołowych polskich spółek, przypuszczam, że na światowych parkietach znaleźć można bardziej atrakcyjne papiery. Nie tutaj szukałbym więc uzasadnienia siły warszawskiej GPW.
Podzielony rynek
Trwa obserwowany od dłuższego czasu proces dzielenia się naszego rynku: akcje - dla inwestorów instytucjonalnych, kontrakty - dla inwestorów indywidualnych. Jest już regułą, że większe pakiety akcji zmieniają właściciela w trakcie sesji w umówionych transakcjach. Nie byłoby, być może, w takim obrocie nic złego, gdyby nie fakt, iż w ten sposób istnieje praktycznie pełna dowolność w ustalaniu kursów niektórych spółek. Rynek osiągnął taki stan, że nikogo to już specjalnie nie dziwi. Czy w takim otoczeniu inwestorzy indywidualni nie mają prawa odczuwać zwiększonej niepewności? W tym kontekście nie dziwią mnie coraz częściej pojawiające się opinie o manipulowaniu notowaniami przez największych graczy na naszym parkiecie.
Inwestorzy indywidualni uciekają w te segmenty rynku, które są tylko w niewielkim stopniu lub w ogóle nie zostały dotknięte przez graczy instytucjonalnych. Jednocześnie, w powszechnym mniemaniu, dają one szansę na szybkie zarobienie pieniędzy. Mam tutaj na myśli kontrakty terminowe i bardzo tanie akcje. Po pewnym zastoju na pierwszym z tych rynków, aktywność inwestorów, mierzona wolumenem, ponownie rośnie. We wrześniu łączny wolumen na wszystkich seriach kontraktów na WIG20 po raz drugi w tym roku przekroczył 300 tys. Wciąż wprawdzie jest daleko do rekordu z października 2001 roku (476 tys.), ale to znacznie więcej niż w kwietniu br., kiedy wskaźnik nie przekroczył 176 tys.