Reklama

Muszę dokładnie przeczytać budżet

Publikacja: 01.10.2002 09:52

Panie profesorze, w sobotę rząd przyjął projekt przyszłorocznego budżetu (...) Czy Pan pod tym projektem by się podpisał?

Marek Belka, były minister finansów: Przede wszystkim ja go nie znam.

Ale z tego, co Pan zna...

M.B.: Na razie znany jest z ogólnych informacji i te ogólne informacje wskazują, że jest to budżet w obecnych warunkach, taki jaki można było sformułować, budżet, którego na pewno nie można nazwać rozrzutnym. Jest to budżet, który stara się trzymać dyscyplinę fiskalną, natomiast dla ludzi najważniejsze jest to, że zakłada się w nim wzrost gospodarczy, więc jest to budżet, który powinien nastroje poprawić.

Poprawić nastroje, ale czy podpisałby się Pan pod nim, czy nie?

Reklama
Reklama

M.B.: Nie wiem, ja go muszę przeczytać dokładnie, bo przecież diabeł tkwi w szczegółach, na co bardzo rzadko uwagę zwracają analitycy. O wiele ważniejsze jest to, jaka jest struktura podziału tych środków niż ogólne wielkości.

Panie profesorze, ale Pan 3,5-proc. wzrostu gospodarczego w przyszłym roku by nie założył. Sądzi Pan, że są podstawy, by taki wzrost zakładać?

M.B.: Ja dystansuję się od jakichś wielkich debat, czy wzrost będzie wielkości 3,1 czy 3,5%, w najmniejszym stopniu zależy to od budżetu, różnica między 3,1 a 3,5 niemalże mieści się w granicach błędu statystycznego. Zarówno ci, którzy hurraoptymistą nazwali premiera Kołodkę, czy też nieodpowiedzialnym, kreatywnym księgowym, nie mają racji.

Grzegorz Kołodko powiedział, że to, co zastał w projekcie przyszłorocznego budżetu, było przerażające, i tu cytuję: dochody 149 mld zł, wydatki 209 mld zł, czyli chciał Pan nam zafundować 60-miliardowy deficyt.

M.B.: Nie, nie, nie słyszałem tej wypowiedzi.

Powiedział w "Sygnałach Dnia" Polskiego Radia kilka dni temu.

Reklama
Reklama

M.B.: To mogę tylko powiedzieć, że albo niedobrze zapamiętał to, co mu powiedziała Pani minister Wasilewska-Trenkner, albo źle zinterpretował. Te 209 mld zł to był tzw. koncert życzeń, czyli zapotrzebowanie ze strony ministerstw czy wojewodów. Nigdy nie był to jakikolwiek projekt. O ile sobie przypominam, to rzeczywiście brakowało nam około 5 mld zł, czyli szukaliśmy oszczędności, ale nie na 20 mld zł. Heroizm ministra finansów więc należy podzielić przez cztery.

Rada Polityki Pieniężnej sceptycznie oceniła ten budżet. Czy to znaczy, że mogą nas czekać konflikty między Radą a rządem?

M.B.: Od dłuższego czasu tych konfliktów nie ma. Rada obniża stopy, a na temat budżetu się jeszcze nie wypowiadała.

Wypowiadała się przy okazji obniżki stóp.

M.B.: To tak samo jak ja - mogła się wypowiedzieć o generaliach. Budżet przecież nie był jeszcze gotowy. Wypowiedzieli się bez zachwytu, ale też nie potraktowali tego projektu budżetu jak jakiejś katastrofy. n

(III program Polskiego Radia, 30.09.2002, zapis rozmowy prowadzonej przez Jolantę Pieńkowską. Tytuł i skróty redakcja PARKIETU)

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama