Reklama

Energetyka polska bliżej UE od 2003 roku

Z Romanem Rewaldem, partnerem kancelarii Weil, Gotshal & Manges, wiceprezesem Amerykańskiej Izby Handlowej, oraz z Przemysławem Grabowskim, radcą prawnym Weil, Gotshal & Manges, rozmawia Michał Śliwiński. Jak funkcjonuje polski rynek elektro- energetyczny i jakie segmenty można w nim wyróżnić?

Publikacja: 08.10.2002 08:47

Przemysław Grabowski: Rynek można podzielić na trzy segmenty: wytwórców energii, przedsiębiorstwa przesyłowe (monopolistą jest PSE, dysponent sieci energetycznej) oraz zakłady dystrybucyjne, które przesłaną przez PSE energię sprzedają klientom.

Jak w sytuacji naturalnego monopolu, który z racji posiadania linii przesyłowych mają Polskie Sieci Elektroenergetyczne, regulator może dbać o konkurencyjność rynku i ograniczać "władzę" PSE?

P.G.: Podstawowym instrumentem jest dostęp osób trzecich do sieci (tzw. zasada TPA - third party access), czyli fakt, że PSE nie może odmówić przetransportowania energii wyprodukowanej przez elektrownie i sprzedanej do zakładu dystrybucyjnego (który z kolei sprzedaje ją osobie trzeciej). Pominięcie w tym łańcuchu zakładów dystrybucyjnych jest możliwe, jeżeli podmiot, który kupuje energię, potrzebuje jej dużo. Wtedy może kupować bezpośrednio od wytwórcy energii. Warto dodać, że z biegiem czasu będą obniżane pułapy zużywanej energii, które pozwalają na pominięcie dystrybutorów.

Roman Rewald: Nowe prawo energetyczne rozszerza możliwość kupna energii nie tylko na podmioty z Polski, ale i z Unii Europejskiej.

Kiedy będziemy mogli kupować energię z UE?

Reklama
Reklama

R.R.: Nowelizacja prawa energetycznego, która pozwoli na taki zabieg, wchodzi w życie 1 stycznia 2003 roku. Nie oznacza to, że przykładowy pan Nowak będzie mógł kupować prąd z Niemiec. To jest dużo bardziej skomplikowane.

Każdy kraj z Unii Europejskiej dąży do deregulacji rynku energetycznego. Gdzie wśród nich plasuje się Polska?

P.G.: Nie jesteśmy już na początku drogi, ale wciąż pozostaje nam wdrożenie pewnych zasad wyrażonych w dyrektywach organów Unii Europejskiej oraz Traktacie Karty Energetycznej. Zasady te zostaną wprowadzone do polskiego prawa właśnie 1 stycznia 2003 roku. Jeżeli chodzi o zunifikowanie naszego rynku z europejskim, to z tym dniem wchodzą w życie obowiązki powiadamiania Komisji Europejskiej przez polską administrację m.in. o niektórych realizowanych inwestycjach energetycznych lub odmowach przyłączenia do sieci. Te przepisy z racji naszego planowanego przystąpienia do Unii Europejskiej wprowadzamy już teraz.

Jakie istotne zmiany wprowadza nowelizacja prawa energetycznego?

P.G.: Między innymi zasadę dostępu do naszego rynku również dla podmiotów unijnych - ale na zasadzie, która nazywana jest negatywną wzajemnością. Oznacza to, że nie ma możliwości, abyśmy otworzyli nasz rynek w zakresie usług przesyłowych lub dystrybucyjnych - jeżeli nie zrobi tak druga strona. Analizie, w jakim stopniu rynek został otwarty dla polskich podmiotów, zostanie poddany każdy kraj z UE.

R.R.: Nowelizacja podejmuje także kwestie odnawialnych energii. Do tej pory prawo nakładało na zakłady dystrybucyjne przymus wykupywania energii od producentów odnawialnej energii. Tego typu ograniczenia wolnego rynku nie mogą być stosowane poprzez akty niższego rzędu niż ustawa. Dlatego takie regulacje znalazły się w nowelizacji ustawy prawo energetyczne.

Reklama
Reklama

P.G.: Warto również zwrócić uwagę, że od 1 stycznia przedsiębiorstwa energetyczne będą musiały przedstawiać do publicznego wglądu swoje wyniki finansowe. Z mocy prawa energetycznego każdy zakład będzie musiał wyłożyć sprawozdania finansowe w swojej siedzibie. Teoria zakłada więc, że każdy klient może przyjść i zobaczyć, czy, na przykład, koszty, jakie ponosi zakład energetyczny są faktycznie uzasadnione. W praktyce trudno jednak sobie wyobrazić, aby klienci indywidualni korzystali z takiej możliwości. Formalnie taka możliwość jednak istnieje.Czy produkcja energii odnawialnej jest droższa od tradycyjnych metod, czyli uzyskiwania energii za pomocą spalania szeroko pojętych kopalin?

R.R.: Energia odnawialna jest droższa, ale ze względów ochrony środowiska musi być rozwijana. Potrzebny był jednak bodziec, który zachęciłby do inwestowania np. w budowę elektrowni wiatrowych. Takim bodźcem jest nakaz ustawowy, aby zakłady dystrybucyjne kupowały energię ze źródeł odnawialnych. Problem z elektrowniami wiatrowymi wynika też z nieregularności dostaw. Jest niesłychanie trudno dopracować bilans stałych dostaw energii do sieci. A przecież elektrownie wiatrowe pracują jak jest wiatr - jak przestanie, mówiąc kolokwialnie, wiać - to nie ma też prądu. Sytuacja jest więc taka, że rząd bardzo wspiera rozwój energii odnawialnej, a z drugiej strony opór materii jest bardzo duży ze względów technicznych i ekonomicznych.

Czy w Polsce mamy do czynienia z boomem na inwestycje w energię wiatrową?

P.G.: Wiele inwestycji w budowę elektrowni wiatrowych ulokowanych jest w województwie szczecińskim. Doszło do tego, że zakład energetyczny nie ma możliwości przyłączenia wszystkich chętnych do dostarczania "zielonej" energii. W okolicach Szczecina są bowiem dobre warunki atmosferyczne dla tego typu inwestycji. Dodam, że tylko w pierwszej połowie 2001 roku nastąpił 100-proc. wzrost mocy zainstalowanych elektrowni wiatrowych w Polsce.

Jaką część energii musi kupować zakład energetyczny od producentów odnawialnej energii?

P.G.: W tym roku jest to 2,5% całej dystrybuowanej energii. Jeżeli na terenie danego zakładu energetycznego jest wielu producentów ekologicznej energii, a dystrybutor kupi już wymagany limit - pozostali zostają bez rynku zbytu. Wtedy muszą dogadywać się z zakładami energetycznymi w innej części kraju, żeby tę energię od nich kupowały. Inwestorzy, którzy chcą produkować energię ekologiczną, muszą więc wziąć pod uwagę nie tylko dane warunki atmosferyczne, ale i ekonomiczno-techniczne, które wpływają na możliwości przyłączenia, jak i możliwości zakupu energii na danym terenie.

Reklama
Reklama

Czy produkcja energii ze źródeł odnawialnych jest więc z ekonomicznego punktu widzenia w ogóle sensowna?

R.R. Zdecydowanie tak. Pokazuje to przykład Norwegii, która w latach 70. zainwestowała w elektrownie wodne. To były niesłychanie drogie inwestycje, które zamortyzowały się po wielu latach. Jednak w tej chwili koszt wytwarzania energii jest tam jednym z niższych na świecie.

Dziękuję za rozmowę.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama