Cena ropy naftowej odnotowała wczoraj największy wzrost od dwóch tygodni. Przyczyną był wybuch na francuskim supertankowcu Limburg u wybrzeży Jemenu. Uczestnicy rynku uznali, że zdarzenie to ma wszelkie znamiona ataku terrorystycznego, podobnego do zamachu na amerykański okręt Cole w Adenie przed dwoma laty. Wtedy ropa w USA zdrożała o 8%.

Wczoraj w Londynie za baryłkę gatunku Brent płacono rano 28,60 USD. Po południu ropa staniała do 28,40 USD. Jeśli rzeczywiście był to atak terrorystów i gdyby takie ataki powtarzały się, to wkrótce na Bliskim Wschodzie tankowce będą konwojowane przez okręty marynarki wojennej USA i wzrosną stawki ubezpieczeniowe, a wraz z nimi cena ropy.

Złoto też wczoraj zdrożało do 321,75 USD za uncję, a więc o 0,45% w stosunku do piątkowego zamknięcia, a miedź staniała o 3 USD na tonie i kosztowała w Londynie 1454 USD.