Minister finansów Francji Francis Mer na spotkaniu w Luksemburgu odmówił złożenia zapewnienia, że jego kraj już w przyszłym roku zmniejszy deficyt budżetowy o 0,5% PKB. Takie zalecenie przyjęto na czerwcowym szczycie UE w Sewilli i miał to być warunek osiągnięcia w 2004 r. równowagi finansów publicznych.
Pod koniec września Komisja Europejska zaproponowała jednak przeniesienie tego terminu na 2006 r. ze względu na słabsze niż przewidywano tempo wzrostu gospodarczego. Według najnowszych prognoz, w tym roku nie przekroczy ono 1%, a w przyszłym może wynieść zaledwie 2%. Dlatego francuski minister dramatycznie pytał reporterów po zakończeniu spotkania: - Co wybieracie - wzrost czy redukcję deficytu? Ja wolałbym mieć większy wzrost gospodarczy niż Niemcy, a nie mniejszy od nich deficyt budżetowy.
Deficyt francuskiego budżetu wzrósł od stycznia do sierpnia do 47,8 mld euro, a więc o 26% w stosunku do takiego samego okresu ub.r. Przyczyny to większe wydatki i mniejsze przychody spowodowane spowolnieniem gospodarczym. Rząd zapowiedział już, że w przyszłym roku deficyt budżetowy wyniesie 2,6% PKB, a więc tyle samo co w tym roku.
Francja jest więc jedynym krajem, który nie zgodził się na rozpoczęcie już w przyszłym roku procesu zmniejszania deficytu finansów publicznych. Przewodniczący obradom w Luksemburgu grecki minister gospodarki Nikos Chrostodoulakis wyraził przy tym nadzieję na zmianę stanowiska Paryża, podkreślając, że F. Mer wypowiedziała się na temat budżetu tylko na przyszły rok, a nie na następne lata. - Jeżeli sytuacja będzie lepsza niż sobie wyobrażamy, to możemy przystąpić do większych redukcji - potwierdził te nadzieje minister Mer.
Niemcy zamierzają zmniejszyć wydatki i odwołać zapowiadane obniżki podatków, aby tylko zmniejszyć deficyt w przyszłym roku. Podobnie postępują Włochy, mające największy w Unii deficyt budżetowy w stosunku do PKB, i Portugalia, która jako pierwszy kraj strefy euro i na razie jedyny przekroczyła 3-proc. limit ustalony przez Pakt Stabilności i Wzrostu. Celem przyjęcia tego dokumentu było zwiększenie zaufania do wspólnej waluty. Wzrost deficytów w tym roku nie zaszkodził jednak jej kursowi, od końca stycznia umocnił się on wobec dolara o 14%.