Ropa naftowa i złoto wczoraj staniały. Analitycy doszli bowiem do wniosku, że do akcji zbrojnej przeciwko Irakowi nie dojdzie wcześniej niż w przyszłym roku. Oznacza to, że dostawy ropy z Bliskiego Wschodu w najbliższym czasie nie będą zakłócone i nie ma co kupować ropy na zapas. Oddalenie groźby wojny to również mniejszy popyt na złoto, traktowane jako bezpieczna lokata.

Takie wnioski wyciągnięto z przemówienia prezydenta Busha, który stwierdził, że "użycie siły przeciwko Irakowi nie oznacza, że akcja militarna jest nieuchronna i nieunikniona".

W rezultacie baryłka ropy gatunku Brent kosztowała wczoraj w Londynie 27,81 USD, a więc o 1,5% mniej niż w poniedziałek.

Złoto staniało o 0,7% i na popołudniowym fixingu za uncję płacono 319 USD. Po wczorajszych wzrostach kursów akcji na największych giełdach cena złota byłaby jeszcze niższa, gdyby dolar nie stracił trochę do euro.

Miedź zdrożała o 0,6%, do 1466 USD za tonę, ale analitycy nie wykluczają rychłego testowania wsparcia na poziomie 1450.