Fiat Auto ponosił straty przez siedem ostatnich lat. Teraz zamierza zwolnić 8 tys. osób, a więc ponad 20% pracujących w jego włoskich fabrykach. Te redukcje mogą ułatwić sprzedaż zakładów produkujących punto i multiplę amerykańskiej firmie General Motors, która ma już 20% akcji spółki. Fiat stoi w obliczu najgorszego kryzysu od 10 lat, bo jego najnowszy model stilo nie zdołał zwiększyć sprzedaży. Udział tego producenta we włoskim rynku spadł do rekordowo niskiego poziomu, a kurs jego akcji jest najniższy od 17,5 roku. Wczoraj, po opublikowaniu planów oszczędnościowych, straciły 5,8%, a od początku roku ich wartość zmniejszyła się już o 52%. Pod tym względem jest to najgorsza spółka motoryzacyjna na świecie.

Sprzedaż fiatów, alfa romeo i lancii spadła we Włoszech we wrześniu o 7,2%, już po raz dziewiąty z rzędu, mimo że inni producenci zwiększyli sprzedaż po raz pierwszy w tym roku. Udział Fiata w lokalnym rynku zmniejszył się do 28,7%.

Spadek popytu na samochody sprawia, że spółka ma coraz więcej niewykorzystanych mocy produkcyjnych, co niekorzystnie rzutuje na jej wyniki finansowe. - Gdyby zmniejszyć spółkę o 20%, to można by znaleźć pieniądze na inwestycje i to właśnie chcemy zrobić - powiedział Giancarlo Boschetti, szef samochodowej części Fiata. Zapowiedział on przeznaczanie rocznie 2,5 mld euro na inwestycje w rozwój nowych modeli. Oszczędności z planowanych redukcji wyniosłyby ok. 0,5 mld euro.

Szefowie General Motors nie ukrywają, że zmniejszenie strat Fiata jest konieczne, by ten największy na świecie producent samochodów przystąpił do negocjacji w sprawie zakupu włoskich fabryk. Fiat ma prawo sprzedaży GM swojej części motoryzacyjnej od 2004 r. po cenie ustalonej przez banki inwestycyjne, reprezentujące obie strony.