Perspektywa amerykańskiego ataku na Irak i zmiany systemu politycznego w tym kraju stwarzają poważne problemy dla kilku europejskich towarzystw naftowych, które wiążą nadzieje z eksploatacją tamtejszych złóż. Francuski koncern Total Fina Elf i włoski Eni wynegocjowały w latach 90. umowy dające im takie prawo. Nie podpisały ich jednak ze względu na sankcje ONZ wobec Iraku, a teraz niepokoi je możliwość anulowania tych porozumień przez przyszłe władze w Bagdadzie.
W podobnej sytuacji jest rosyjski Łukoil - jedyne przedsiębiorstwo europejskie, które zawarło umowę na 23-letnią eksploatację pola naftowego, ale z tych samych powodów nie rozpoczęło wydobycia. Od ponad roku rząd iracki grozi Rosjanom, że cofnie im zgodę na działalność, ale Łukoil musi honorować sankcje ONZ.
Stronie rosyjskiej zależy na utrzymaniu mocnej pozycji w Iraku, ale - jak stwierdził przewodniczący izby wyższej parlamentu Michaił Margiełow - chciałaby też uzyskać zapewnienie, że kraj ten spłaci dług oceniany na 7 - 12 mld USD. Ponieważ duży wpływ na politykę przyszłego rządu irackiego mogą mieć Stany Zjednoczone, Rosjanie zabiegają o poparcie Waszyngtonu dla swych aspiracji naftowych. Starania te przyniosły pewien efekt, gdyż sekretarz stanu Colin Powell zapewnił Rosję o zrozumieniu, z jakim rząd amerykański podchodzi do tej sprawy.
Francuzi nie zdecydowali się na poruszenie tej kwestii w rozmowach z Amerykanami, ograniczając się do zagadnień politycznych i wojskowych, dotyczących ewentualnej interwencji w Iraku.
Tymczasem tamtejsze ugrupowania opozycyjne, wspierane przez USA, podkreślają, że w przyszłości będą kierować się interesem narodu irackiego i nie zamierzają faworyzować amerykańskich firm naftowych. Wskazują też na rolę, jaką będą miały do odegrania przedsiębiorstwa z Francji oraz Rosji.