Inwestorzy posiadający akcje spółek wchodzących w skład indeksu Standard & Poor`s 500, płacili za nie średnio o 15% więcej niż wynosi ich obecna wartość - wynika z analizy przeprowadzonej przez Credit Suisse First Boston.
Taka sytuacja powoduje, że sprzedający będą gasić każdy wzrost kursów. Gdy tylko rynek choć trochę ożywia się, wyrzucają papiery, by przynajmniej zmniejszyć straty.
- Jest sporo nerwowych ludzi, czekających na sprzedanie akcji przy każdej zwyżce kursów - powiedział agencji Bloomberga Richar Sichel, odpowiedzialny za inwestycje w Philadelphia Trust Co., która zarządza 650 mln USD. Sichel ma już tak małe zaufanie do giełdy, że od 10 do 20% portfela trzyma w gotówce, a więc dwa razy więcej niż zwykle.
Z 500 spółek wchodzących w skład indeksu Standard & Poor`s, 270 jest teraz notowanych niżej niż przed pięciu laty. Akcje, na których inwestorzy ponieśli największe niezrealizowane straty (te, których kursy spadły, ale wciąż je trzymają), to m.in. papiery takich spółek, jak Avaya, Lucent Technologies, Solectron i Sprint PSC Group. 30 września walory te kosztowały o ponad 50 razy mniej niż inwestorzy średnio za nie płacili.
Autor tego opracowania, strateg z CSFB, Steve Kim, napisał, że ponieważ inwestorzy z oporami rozstają się z akcjami po niższych cenach, niż zapłacili, to "akcje przynoszące straty są na ogół przewartościowane w stosunku do fundamentów i ostatecznie wykazują niższe zwroty". Owe 15% różnicy między ceną zakupu a obecnym kursem wynika z obliczenia przez Kima średnich cen płaconych za każdą akcję, ważonych wielkością każdej transakcji. Analizę tę Kim przeprowadził w takim okresie, aby objąć nią wszystkie akcje znajdujące się w obrocie.