Reklama

Coraz niższe szczyty S&P 500

Publikacja: 11.10.2002 09:17

Inwestorzy posiadający akcje spółek wchodzących w skład indeksu Standard & Poor`s 500, płacili za nie średnio o 15% więcej niż wynosi ich obecna wartość - wynika z analizy przeprowadzonej przez Credit Suisse First Boston.

Taka sytuacja powoduje, że sprzedający będą gasić każdy wzrost kursów. Gdy tylko rynek choć trochę ożywia się, wyrzucają papiery, by przynajmniej zmniejszyć straty.

- Jest sporo nerwowych ludzi, czekających na sprzedanie akcji przy każdej zwyżce kursów - powiedział agencji Bloomberga Richar Sichel, odpowiedzialny za inwestycje w Philadelphia Trust Co., która zarządza 650 mln USD. Sichel ma już tak małe zaufanie do giełdy, że od 10 do 20% portfela trzyma w gotówce, a więc dwa razy więcej niż zwykle.

Z 500 spółek wchodzących w skład indeksu Standard & Poor`s, 270 jest teraz notowanych niżej niż przed pięciu laty. Akcje, na których inwestorzy ponieśli największe niezrealizowane straty (te, których kursy spadły, ale wciąż je trzymają), to m.in. papiery takich spółek, jak Avaya, Lucent Technologies, Solectron i Sprint PSC Group. 30 września walory te kosztowały o ponad 50 razy mniej niż inwestorzy średnio za nie płacili.

Autor tego opracowania, strateg z CSFB, Steve Kim, napisał, że ponieważ inwestorzy z oporami rozstają się z akcjami po niższych cenach, niż zapłacili, to "akcje przynoszące straty są na ogół przewartościowane w stosunku do fundamentów i ostatecznie wykazują niższe zwroty". Owe 15% różnicy między ceną zakupu a obecnym kursem wynika z obliczenia przez Kima średnich cen płaconych za każdą akcję, ważonych wielkością każdej transakcji. Analizę tę Kim przeprowadził w takim okresie, aby objąć nią wszystkie akcje znajdujące się w obrocie.

Reklama
Reklama

Na rynku niedźwiedzia, utrzymującym się od 2,5 roku, inwestorzy za każdym razem obniżali ceny sprzedaży akcji, na których odnotowywali straty. W rezultacie wzrosty rynku kończyły się na coraz niższych poziomach. - Ludzie niechętnie sprzedają ze stratą. Trzymają spadające akcje, ale tylko do chwili, gdy pojawi się szansa wyjścia na zero lub przynajmniej częściowego odrobienia strat - powiedział Ravi Dhar, profesor finansów na Yale University, który bada to zjawisko.

Po wzroście w kwietniu i maju 2001 r. szczyt S&P 500 wyniósł 1312,83 pkt., a po zwyżce w IV kwartale ub.r. już tylko 1172,51. Ostatni szczyt z 22 sierpnia wynosi 962,7. Według obliczeń Kima, inwestorom potrzebny był sierpniowy wzrost indeksu do 1050 pkt., aby wyszli na zero. Zwiększona sprzedaż zahamowała wzrost w momencie, gdy inwestorzy wykorzystali zaledwie 65%, z 252 pkt., o które powinien zwiększyć się indeks.

Teraz Kim szacuje na 964 pkt. wartość S&P 500, przy której inwestorzy będą mogli wyjść bez strat. Jeśli znowu wytrzymają tylko 65% wzrostu, to następny szczyt ukształtuje się na poziomie 901 pkt.

Dla kształtowania się kursów akcji duże znaczenie ma to, jak wygląda bilans wpływów i odpływów gotówki w amerykańskich funduszach powierniczych, inwestujących w akcje. Gdy w lipcu kursy spadały, inwestorzy wycofali z funduszy akcyjnych rekordową kwotę 49 mld USD. W sierpniu, gdy giełda rosła, ów odpływ zmalał do 629 mln USD. We wrześniu ujemny bilans wyniósł 12,5 mld USD i S&P 500 spadł w tym miesiącu o 11%.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama