Skuteczna obrona wsparcia na poziomie 1040 pkt. (WIG20) i czwartkowe naruszenie prawie 5-miesięcznej linii trendu spadkowego potwierdzają hipotezę sprzed tygodnia o możliwości wystąpienia na rynku wzrostu cen o charakterze analogicznym do tego z maja. Ponieważ nasz rynek przez minione 4 lata właśnie w październiku zaczynał silne, kończące rok, zwyżki, ewentualna kontynuacja tego wzrostu powinna rozbudzić wśród uczestników rynku nadzieje na powtórzenie się tego scenariusza po raz piąty. Na rynku właściwie wszystko jest możliwe, zwykle jednak pewne scenariusze są mniej prawdopodobne od innych. Osobiście sądzę więc, że październikowy wzrost można uznać za prawdopodobny, a jego bezpośrednią przyczyną może się okazać globalna zwyżka spowodowana przez próby poprawienia swych wyników przez tych inwestorów instytucjonalnych (szczególnie z USA) dla których rok obrachunkowy kończy się w październiku. Równocześnie jednak sądzę, że taka ewentualna październikowa zwyżka będzie jedynie "pułapką na byka", której maksymalnym pułapem okaże się strefa 1115-20 pkt., a listopad przyniesie wznowienie 2,5-letniego trendu spadkowego, do którego kulminacji powinno dojść w grudniu-styczniu.

Niezależnie od tych taktycznych rozważań warto zwrócić uwagę na poważniejszy, bo mający długoterminowe konsekwencje, problem wyceny polskich akcji względem ich europejskich odpowiedników. We wtorek, w szczycie ostatniej fali wyprzedaży, rynkowa kapitalizacja dwóch czołowych niemieckich banków Commerzbanku (aktywa 500 mld EURO, kontroluje BRE) oraz HVB (aktywa 700 mld EURO, kontroluje BPH PBK) spadła do odpowiednio 11,5 mld ZŁOTYCH oraz 25,5 mld ZŁOTYCH. Można to porównać z wycenianym na 14 mld ZŁOTYCH Pekao SA (aktywa 67 mld złotych). Niezależnie od dalszych losów niemieckich (czy szerzej zachodnioeuropejskich) instytucji finansowych (spadki o prawie 90% w przypadku dwu wymienionych i wycena na poziomie 0,3 wartości księgowej sugerują "poważne kłopoty"), można racjonalnie wątpić w jakikolwiek potencjał wzrostowy cen akcji polskich banków wycenianych na poziomie dwukrotności wartości księgowej.