Aukcja obligacji 10-letnich zdecydowanie pomieszała scenariusze dużej części inwestorów i obserwatorów rynku. Rentowność 6,22% była zdecydowanie poniżej rynkowych oczekiwań i odbiegała od wyceny, wynikającej z krzywej dochodowości. Co ciekawe, rynek zareagował podobnie jak w kwietniu tego roku po pierwszej aukcji obligacji 20-letnich - cała krzywa dostosowała się do wyceny nowej emisji. Biorąc pod uwagę, że całkowity stan emisji obligacji stałoprocentowych wynosi około 120 mld złotych, jest to trochę kuriozalne. Ale z rynkiem się nie dyskutuje. Pytanie tylko co dalej? Bardzo ciekawy jest kompletny brak obrotów podczas czwartkowej sesji. Wydaje się, że po wielu bolesnych lekcjach inwestorzy są bardzo nieskorzy do skracania pozycji, nawet po pozornie atrakcyjnych poziomach. Z drugiej strony, agresywne zakupy na kilka dni przed referendum w Irlandii wydają się być obarczone sporym ryzykiem. Szczególnie że krzywa dyskontuje między innymi spadek stopy interwencyjnej o 100 pkt. bazowych do końca roku. Mamy więc impas, który może potrwać jeszcze kilka dni. Skłaniałbym się ku niewielkiej korekcie jeszcze przed wspomnianym referendum.