HVB Group, podobnie jak inne banki niemieckie, musi zwiększyć oszczędności, aby w trudnych warunkach rynkowych zapobiec pogorszeniu wyników. Szczególnie groźny jest wzrost złych długów, na pokrycie których w drugim kwartale przeniesiono do rezerw 717 mln euro. Problem ten nasila się wraz ze wzrostem liczby bankructw w gospodarce niemieckiej. HVB Group odczuła dotkliwie upadłość takich potentatów, jak Kirch Holding czy Babcock Borsig.
Drugi kwartał przyniósł bankowi stratę w wysokości 89 mln euro, pomijając jednorazowy wpływ ze sprzedaży akcji Allianz. W pierwszym półroczu wydano 717 euro na każdy 1000 euro wpływów i chociaż była to korzystniejsza proporcja niż w innych czołowych niemieckich instytucjach finansowych, członek zarządu Stephan Bub uważa za konieczne szybsze ograniczanie kosztów.
HVB Group zmniejsza zatrudnienie o 9100 osób, tj. około 12% całego personelu. Stara się też ograniczyć działalność kredytową, aby doprowadzić ją do poziomu przynoszącego zysk. Obecnie łączna kwota udzielonych przez tę instytucję kredytów sięga 449 mld euro i jest największa wśród banków europejskich. Zła koniunktura sprawiła, że akcje HVB Group staniały od początku roku o 56%, uwzględniając nawet 28-proc. wzrost notowań w ostatnich dniach. Wartość rynkowa banku wynosi teraz około 7,1 mld euro, niewiele przewyższając kwotę 6,6 mld euro, którą zapłacił on w zeszłym roku za Bank Austria.
Dodatkowy problem stanowi niebezpieczeństwo obniżenia ratingu przez Standard & Poor`s. Utrudniłoby to bowiem pozyskiwanie przez bank nowych kapitałów, niezbędnych, by finansować bieżącą działalność.
Stephan Bub, uważany przez ekspertów za następcę obecnego dyrektora generalnego Albrechta Schmidta, podkreśla, że wymuszonej przez złą koniunkturę redukcji kosztów powinno towarzyszyć dalsze scalanie niemieckiej bankowości. Należy ona bowiem do najbardziej rozbudowanych w Europie. W Niemczech jest dwa razy więcej oddziałów banków niż stacji benzynowych.