Na wczorajszym przetargu resort finansów oferował bony 13- i 52 tygodniowe. Mimo faktu, że nadal na rynku panuje spora niepewność co do wyników referendum w Irlandii, tym razem chętnych do zakupu papierów rocznych było więcej niż tydzień temu. Resort oferował bowiem papiery za 800 mln zł (czyli tyle samo co na poprzedniej aukcji), tymczasem inwestorzy chcieli kupić papiery za 3,4 mld zł, wobec 2,55 mld zł tydzień wcześniej.
Jednym ze skutków zwiększonego popytu był spadek zyskowności bonów rocznych poniżej poziomu 7%. Średnia rentowność wyniosła 6,857%, wobec 7,026% tydzień wcześniej. To spory spadek, jak na aukcje bonów rocznych.
Co było powodem wzrostu popytu oraz spadku zyskowności? Zapewne referendum w sprawie traktatu nicejskiego. Jego wyniki nie są znane, jeśli jednak zostanie on zaakceptowany przez Irlandczyków, będzie to kolejny duży krok w stronę poszerzenia Unii Europejskiej między innymi o nasz kraj. Na fali optymizmu ceny papierów skarbowych mogą mocno pójść w górę - a więc pojawia się spora szansa na zarobek dla spekulantów.
Poza tym wczorajszy przetarg był ostatnim przed ogłoszeniem danych o inflacji za wrzesień (nastąpi to dzisiaj). Jeśli dane będą pozytywne i inflacja wyniesie 1,2%, czyli tyle co w sierpniu, to znacznie wzrośnie szansa na kolejną redukcję stóp. W październiku bowiem, ze względu na obniżkę akcyzy na alkohole, inflacja spadnie zapewne poniżej 1%, co zapewne skłoni Radę Polityki Pieniężnej do cięcia stóp.
Nie wiadomo jednak, co będzie, gdy Irlandia powie "nie". Część analityków bowiem spodziewa się fali wyprzedaży złotego i polskich papierów skarbowych, a część uznaje, że wpływ irlandzkiego sprzeciwu na rynki będzie minimalny.