Polscy inwestorzy już od kilku lat mogą lokować pieniądze na zagranicznych giełdach za pośrednictwem funduszy. Oprócz Pioneera Akcji Amerykańskich, dostępnych jest jeszcze u nas siedem takich podmiotów. Ich wspólną cechą są fatalne wyniki z inwestycji. Straty za ostatnie 12 miesięcy sięgają ponad 40%. Według J. Carey'a, już niedługo powinno się to zmienić.

- To, co dzieje się na giełdzie amerykańskiej od marca 2000 r., można uznać za jeden z najtrudniejszych okresów w jej historii, porównywalny z latami 30. i 70. Wygląda jednak na to, że najgorsze mamy już za sobą. Patrzymy w przyszłość z dużym optymizmem - powiedział J. Carey na spotkaniu z dziennikarzami. Jego zdaniem, obecna niepewność na rynku akcji związana jest w głównej mierze z aferami księgowymi, a nie z fundamentami gospodarki.

W opinii zarządzającego, przeceny akcji w ostatnim czasie były tak głębokie, że teraz można kupić bardzo wiele dobrych spółek po atrakcyjnych kursach. Polskim inwestorom, którzy chcieliby ulokować pieniądze w Stanach Zjednoczonych, J. Carey rekomenduje spółki, zajmujące wiodącą pozycję w takich branżach, jak nowe technologie (np. Microsoft, Intel, IBM) czy sprzedaż detaliczna (np. Wal Mart). - W związku ze spodziewanym ożywieniem gospodarczym dobrą inwestycją mogę być też firmy przemysłowe, np. huty, kopalnie czy przedsiębiorstwa z branży chemicznej - powiedział J. Carey. - Nadal najbardziej ryzykowny pozostaje natomiast sektor usług finansowych, zwłaszcza banki, udzielające najwięcej kredytów. Radziłbym też uważać na sektor energetyczny.Oferowany w Polsce przez Pioneera fundusz akcji amerykańskich stracił w ciągu ostatnich 12 miesięcy ok. jednej czwartej wartości zarządzanych aktywów (dane do 11 października). Jeszcze większy spadek jednostki uczestnictwa zanotował fundusz Top Ameryka, zarządzany przez CA IB TFI.