Placido Domingo, dyrektor artystyczny opery Los Angeles, od dawna przymierzał się do zaproszenia petersburskiego zespołu Teatru Opery i Baletu imienia S.M. Kirowa. Plany artystyczne finalizowano latem. Uzgodniono, że zespół Kirowa wystawi w Los Angeles operowo - baletowe widowisko "Wojna i pokój". Na początku września okazało się, że opera nie ma odpowiednich funduszy, by podołać kosztom inscenizacyjnym, które oszacowano na 3 mln USD. Placido Domingo nakłonił radę programową opery, by w takim razie wybrać inne przedstawienie - "Lady Macbeth z Mcenska". Jego inscenizacja jest o milion dolarów tańsza. Datę amerykańskiej premiery "Lady Macbeth z Mcenska" ustalono na 23 października.
Kostiumy i dekoracje zapakowano w Petersburgu na pływający pod rosyjską banderą statek handlowy. Statek płynął zgodnie z rozkładem, lecz wejście do portu uniemożliwił mu strajk dokerów. Kapitanowi polecono więc zmienić kierunek i dobić do brzegów Japonii. Stamtąd kostiumy do Los Angeles ma zabrać samolot. Dekoracje postanowiono wykonać od podstaw w warsztatach opery.
Kiedy po interwencji prezydenta Busha udało się w końcu otworzyć porty - statek z operowym cargo znajdował się bliżej Japonii niż Los Angeles. Kostiumy dotrą więc do Los Angeles drogą powietrzną najpóźniej 18 października. Zespół techniczny pracuje 24 godziny na dobę by stworzyć dekoracje. Na najważniejsze próby kostiumowe z dekoracjami artyści będą mieli... może trzy dni. I będzie to swoisty operowy rekord.
Placido Domingo uważa jednak, że ma dużo szczęścia. Gdyby, jak pierwotnie zamierzał, wystawiał "Wojnę i pokój", to jego ludzie nie zdążyliby na czas z wykonaniem dekoracji.