Reklama

Fundusze emerytalne gorsze od lokat

Klient każdego funduszu emerytalnego, który przystąpił do OFE na starcie reformy, ma obecnie na koncie więcej środków niż wpłacił - wynika z szacunków PARKIETU. I jest to jedyna dobra wiadomość. Więcej można było zarobić, kupując obligacje i lokując pieniądze na najkrótszych, miesięcznych lokatach, a nierzadko także na zwykłym rachunku oszczędnościowo-rozrachunkowym.

Publikacja: 17.10.2002 09:25

Wartość jednostek rozrachunkowych funduszy emerytalnych wynosi od 12,87 (OFE Kredyt Banku), do 15,64 zł (OFE Sampo). W chwili startu reformy wartość jednostki wynosiła 10 zł, czyli w ciągu ponad trzech lat niektóre fundusze uzyskały stopę zwrotu przekraczającą 50%. Wynik imponujący, ale tak naprawdę nie oznacza to, iż o tyle zwiększyła się wartość emerytalnych oszczędności klientów funduszy. Pod tym względem wyniki OFE wyglądają już znacznie gorzej.

Banki ciągle lepsze

Najbardziej na niekorzyść funduszy przemawia to, że do osiągnięcia lepszych wyników nie byłyby potrzebne wyrafinowane instrumenty. Wystarczyłoby tylko założyć miesięczną lokatę i co miesiąc ją odnawiać, dopłacając kolejne środki. Z szacunków PARKIETU wynika, że dokonując takich inwestycji - przy miesięcznej wpłacie w wysokości 100 zł - przez minione 40 miesięcy (od czerwca 1999 r. do września 2002 r.), można było na koncie zgromadzić 4736 zł. Tymczasem klient najlepszego funduszu - OFE ING Nationale-Nederlanden - ma teraz na rachunku 4518 zł. Różnica wynosi przeszło 200 zł. Ale już w przypadku OFE Pocztylion różnica sięga prawie 600 zł - jego klient, według szacunków PARKIETU, zgromadził na koncie 4154 zł.

Jeszcze gorzej wygląda porównanie wartości środków zainwestowanych w dwuletnie obligacje skarbowe o stałej stopie, przeznaczonych dla osób fizycznych. Jeśli założyć, że co miesiąc kupujemy nowe obligacje, a uzyskane z wykupu papierów środki reinwestujemy, moglibyśmy zgromadzić ponad 5 tys. zł. O takiej kwocie klienci funduszy mogą jedynie pomarzyć.

Główną przyczyną tego, że OFE na razie przegrywają nawet z miesięcznymi lokatami w bankach, są prowizje, pobierane przez zarządzające nimi towarzystwa emerytalne. Bowiem ze 100 zł, wpłacanych przez klienta do funduszu, pracuje dla niego od 90 do 96 zł (w zależności od OFE i stażu klienta). Reszta znika w kieszeniach PTE.

Reklama
Reklama

Po odliczeniu prowizji wyniki funduszy prezentują się już nieco lepiej. Okazuje się bowiem, że choć nadal przegrywają one z obligacjami, to już 6 OFE ma zyski większe od tych osiągniętych z lokat miesięcznych. Nadal jednak aż 11 funduszy jest gorszych.

Gdyby nie akcje...

Jednak nie tylko prowizja jest powodem nie najlepszych wyników funduszy emerytalnych. Winna jest także ich polityka inwestycyjna - a konkretnie, zaangażowanie w akcje. Przez pierwsze miesiące funkcjonowania funduszy warszawska giełda dość mocno rosła. Z tych wzrostów OFE nie za bardzo mogły korzystać - choć oficjalnie reforma wystartowała 1 kwietnia 1999 r., praktycznie do września tamtego roku nie dostawały pieniędzy - niesprawny system informatyczny ZUS powodował, że zamiast spodziewanych setek milionów złotych, dostawały one setki tysięcy. Jednak oczekiwanie na pojawienie się na giełdzie pieniędzy z rachunków OFE było jedną z przyczyn ówczesnych wzrostów. Fundusze, które zbyt mocno uwierzyły w królujące wtedy na parkietach spółki nowych technologii, jeszcze wiele miesięcy potem płaciły za swoją nadmierną ufność. Właśnie fakt, że zarządzający OFE Bankowym zbyt długo trzymali w portfelu akcje takich firm spowodował, że potem fundusz ten kilka razy nie osiągnął minimalnej wymaganej stopy zwrotu i trzeba było do niego dopłacać.

Ratunek w obligacjach

Bessa, spowodowana przez spółki nowych technologii, po pewnym czasie zamieniła się w spadki, wywołane spowolnieniem gospodarczym na świecie.

Ubiegłe dwa lata były okresem, gdy największe zyski dawały obligacje skarbowe - bez nich wyniki OFE byłyby opłakane. Od szczytu z marca 2000 r. do końca września tego roku WIG20 spadł o 57,5% i w rezultacie ma mniejszą wartość niż na starcie reformy emerytalnej.Gdyby fundusze wyzbyły się akcji i skoncentrowały tylko na obligacjach skarbowych, ich zyski byłyby znacznie większe. Jednak na początku istnienia funduszy emerytalnych obligacje traciły na wartości - wzrost inflacji spowodował bowiem podwyżki stóp procentowych. Przykładowo - cena obligacji pięcioletniej o stałym kuponie, sprzedawanej na przetargu w październiku 1999 r. (PS1004), wynosiła 861,71 zł. Rok potem, w październiku 2000, obligacje pięcioletnie (PS1005) na przetargach kupowano za 778,6 zł. Jednak potem kursy papierów dłużnych poszły mocno do góry. Na koniec września tego roku cena obligacji PS1004 była o prawie 19,4% wyższa niż w chwili jej sprzedaży (nie licząc kuponu w wysokości 8,5%, wypłacanego co roku). Z kolei papiery PS1005 zdrożały aż o 34,5%. I właśnie zyski z papierów skarbowych spowodowały, że klienci funduszy emerytalnych mają na kontach więcej niż wpłacili.

Reklama
Reklama

Mimo tak dobrych zysków z obligacji skarbowych żaden fundusz nie zdecydował się na zainwestowanie 100% portfela w te papiery. Bez wątpienia jedną z przyczyn tego stanu rzeczy są przepisy o minimalnej stopie zwrotu. Jej nieosiągnięcie oznacza konieczność dopłacenia do funduszu przez towarzystwo emerytalne. A bywa to kosztowne - PTE PKO/Handlowy, zarządzające Bankowym, wydało na ten cel ponad 40 mln zł. Dlatego aby tego uniknąć, większość funduszy stara się upodobnić swoje portfele do struktury aktywów największych OFE. Te postawiły na akcje.

Stare i nowe przepisy

Nie najlepsze wyniki funduszy emerytalnych spowodowały, że przygotowany został projekt nowelizacji ustawy regulującej ich działalność. Projekt zaaprobował już rząd.

Główne zmiany w nim zawarte dotyczą opłat. Przede wszystkim od przyszłego roku zostaje wprowadzona jednolita prowizja od składki w wysokości 7%, która potem ma być obniżana do 3,5% w 2014 r. Z kolei obecna opłata za zarządzanie zostaje podzielona na dwie części - większa ma finansować działalność PTE, mniejsza zaś będzie stanowić premię za dobre wyniki.

Według Krzysztofa Patera, wiceministra pracy, zmiany te spowodują, iż działalność funduszy będzie tańsza - oszczędności mają sięgnąć miliardów złotych. Poza tym wprowadzenie premii za zarządzanie ma spowodować, iż PTE będą starały się wypracować lepsze wyniki swojego funduszu - bo to zwiększy ich dochody.

Nadal jednak pozostaje minimalna stopa zwrotu. Poza tym, OFE, który nie uzyska minimalnej stopy zwrotu nie dostanie ani grosza z części premiowej opłaty za zarządzanie. Oznacza to, że fundusze w coraz większym stopniu będą starały się naśladować portfele największych OFE.

Reklama
Reklama

Koszty, koszty

Próba ograniczenia kosztów nowego systemu emerytalnego jest o tyle trudna, że kolejka osób i instytucji, które wyciągają ręce po nasze oszczędności, jest bardzo długa. Pierwszym elementem jest ZUS, który od uczestników II filara pobiera haracz w wysokości do 0,8% przesyłanych składek (choć nie potrąca tych kwot od osób, które zostały w starym filarze), nie wywiązuje się ze swoich obowiązków, co skutkuje dodatkowymi kosztami (narastające gigantyczne zadłużenie), a wszystkie napływające środki natychmiast wydaje. Potem są PTE, które żyją z opłat. Po drodze dochodzą jeszcze banki - koszty przelewów oraz wydatki na depozytariuszy funduszy emerytalnych, agenci transferowi, akwizytorzy, reklama, itd. Poza tym w przyszłości mają się pojawić kolejne firmy, które zabiorą swoją część środków - zakłady emerytalne, które wg pierwszych założeń, miały pobierać do 7% zgromadzonych przez klientów funduszy środków, a z reszty dopiero będą wypłacać świadczenia. n"Fundusze emerytalne - trzy lata po starcie: gorycz porażki, czy nadzieja na przyszłość?". Debata publiczna - sobota, 19 października, godz. 10.30, sala im. W. Tiereszkowej.

Marek Zuber, ekonomista:

Na wyniki funduszy emerytalnych trzeba patrzeć z perspektywy wielu lat. Wprawdzie w przypadku niektórych funduszy można mówić o błędach w zarządzaniu, jednak trudno rozliczać OFE za wyniki w ciągu kilku lat. Zwłaszcza że ich dotychczasowa działalność splotła się z silnym spowolnieniem gospodarczym i spadkami na wielu rynkach. Tymczasem fundusze emerytalne nie powinny zajmować się spekulacją - np. na obligacjach, które raczej powinny trzymać do daty wykupu. Dlatego przy spowolnieniu mogą mieć gorsze wyniki niż inne instytucje zarządzające.

Koszty OFE na pewno nie są niskie. W znacznym stopniu jednak wynika to z faktu, iż mają one niskie aktywa. Z drugiej jednak strony, jeśli chcemy, żeby PTE zatrudniały najlepszych specjalistów, ich wynagrodzenia również muszą kosztować.

Reklama
Reklama

Zyta Gilowska,

posłanka PO, wiceprzewodnicząca

sejmowej Komisji Finansów Publicznych:

Powodów nie najlepszych wyników funduszy emerytalnych widzę cztery. Po pierwsze - krótki okres funkcjonowania OFE. One potrzebują czasu, aby się rozpędzić, tymczasem system jest jeszcze niedojrzały. Druga przyczyna to bez wątpienia bessa na giełdzie - jesteśmy teraz w okresie dołków na rynku kapitałowym. Trzecia przyczyna to bałagan, związany z funduszami emerytalnymi. Nie dostają one składek na czas, nie wiedzą, kiedy otrzymają pieniądze. W rezultacie nie mogą układać sensownych średnioterminowych strategii finansowych. Wreszcie czwarta przyczyna - ten system jest pomyślany jako jednocześnie i bezpieczny, i korzystny. W rezultacie płacimy za bezpieczeństwo ograniczoną swobodą inwestowania, co odbija się na wynikach funduszy.

Symulacje PARKIETU, dotyczące kwot zgromadzonych na rachunkach klientów OFE oraz zysków z lokat i obligacji skarbowych, zostały przygotowane przy założeniu, że co miesiąc, od czerwca 1999 r., inwestowanych jest 100 zł. Pieniądze trafiają na rachunki inwestycyjne (czyli np. rachunki OFE, konta bankowe) ostatniego dnia miesiąca, a następnego dnia są inwestowane. Zyski bądź straty z tej inwestycji obejmują więc wyniki funduszy emerytalnych za cały miesiąc. W przypadku obligacji dwuletnich o stałej stopie procentowej (DOS) co miesiąc kupowana jest jedna obligacja nowej emisji. Przy lokatach bankowych pod uwagę wzięliśmy średni miesięczny poziom oprocentowania danego rodzaju rachunku czy lokaty, publikowany przez NBP. Środki uzyskane są reinwestowane.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama