W ostatnich latach dużą popularnością cieszą się ETF-y (Exchange Traded Funds). Są to instrumenty finansowe łączące cechy akcji i jednostek uczestnictwa w funduszach inwestycyjnych. Wkrótce mogą pojawić się w Polsce.
Na czym to polega? Banki inwestycyjne skupują z rynku akcje, po czym na ich bazie emitują jednostki uczestnictwa w funduszu (tzw. creation units). Inwestorzy indywidualni mogą je kupować na giełdzie. Jednostka uczestnictwa opiewa na określony koszyk akcji, najczęściej dokładnie oddaje on skład pewnego indeksu (np. Nasdaq 100 czy Russell 2000), rzadziej sektora. Ich zachowanie dość wiernie oddaje zachowanie indeksu, który stanowił podstawę ich emisji. Z jedną różnicą. Indeksy z reguły są korygowane o wypłacone dywidendy. W przypadku ETF-ów jest inaczej. Wypłacone dywidendy powiększają ich wartość. Często fundusz decyduje się na regularną wypłatę dywidend bezpośrednio inwestorom.
Cechą odróżniającą ten instrument od tradycyjnych jednostek uczestnictwa jest możliwość wielokrotnego w ciągu dnia dokonywania transakcji, możliwość krótkiej sprzedaży czy kupna na kredyt, bardzo niskie koszty nabycia oraz możliwość nabywania ułamkowych części ETF-ów.
ETF-y są wynalazkiem giełd amerykańskich (AMEX) i do tej pory nie dotarły na nasz rynek. Od niedawna na giełdzie warszawskiej obraca się jednostkami indeksowymi MiniWIG20. Wykazują one sporo podobieństw z ETF-ami, jednak posiadają dwie istotne różnice. Do jednostek indeksowych nie przyrastają dywidendy, a ponadto są one instrumentami pochodnymi (termin utraty ważności przewidziano na 2025 rok).
Wiele wskazuje na to, że wkrótce będziemy mieć w Polsce pierwszy ETF. Prace nad tym projektem prowadzi CA IB i GPW. CA IB będzie organizatorem programu i uruchomi fundusz mieszany, który będzie emitował certyfikaty inwestycyjne na akcje z niemieckiego indeksu DAX. n